Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi sierra z miasteczka Elbląg. Mam przejechane 212829.58 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.26 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie. 2026 button stats bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy sierra.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 259.53km
  • Czas 14:10
  • VAVG 18.32km/h
  • Sprzęt Giant Boulder
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

"Wycieczka" po Trójmiejskim Parku Krajobrazowym

Niedziela, 6 października 2013 · dodano: 07.10.2013 | Komentarze 4

Tu pomysł
Postanowione: "tniemy na start "wycieczki" na kołach no i co było do przewidzenia z Jedynym, który podjął wyzwanie i lubi niecodzienne przejażdżki :)
Tradycyjnie na miejsce zbiórki przybyłem z 30-sto minutowym wyprzedzeniem i punktualnie o 01.00 ruszyliśmy w Kierunku pierwszego celu. Trochę skłamałem Flas'owi, że dojazd do Kiezmarka zajmie Nam 1:30 (zajęło Nam to dwadzieścia minut mniej)-a po upływie dwóch godzin-Gdańsk. Szybka decyzja, że lecimy ścieżką przy plaży, mała sesja fotograficzna na sopockim molo i "rozjazd" szklanych pozostałości musiały skutkować przymusowym postojem (za wcześnie do Lęborka nie mogliśmy przybyć) przed Gdynią. Oczywiście nieoceniona okazała się pomoc Krzysia (trochę z niedowierzaniem przyglądał się aplikowaniem, w moim wykonaniu, na dętkę łatki samowulkanizującej).
Następnie Wejherowo (cały czas lekko pod górkę) i w Lęborku byliśmy na godzinę przed przybyciem "kolejarzy" (jak to zgrabnie ujął Organizator "niedzielnej wycieczki"
I tak wspólnie z bikerami z Trójmiasta i jej Przewodnikiem ruszyliśmy na szlak.
Po kilku kilometrach wielu z Nas zrozumiało, że to nie będzie "niedzielny spacerek" (zresztą nikt tego nie obiecywał, wręcz przeciwnie) i postanowiło opuścić "gościnny" Niebieski Szlak (zapewne jeden z podjazdów a właściwie podejść miał istotny wpływ na te decyzje) i z grupy ponad czterdziestoosobowej została Nas garstka. Dalej łatwiej nie było: "piaszczyście", "błotniście", "kociołbowo" i "zjazdowo terenowo" ale już nie tak "podjazdowo" jak na początku naszego kręcenia, tu muszę dodać, że nie zawsze było: "by bike" (czasami "by walk"), co w dwóch przypadkach zakończyło się bliskim spotkaniem z nawierzchnią Niebieskiego Szlaku "Rowerowego".
Gdzieś na którymś stromym zjeździe, kiedy "przyziemiłem" doszło do małej pomyłki w nawigacji i grupa się podzieliła. Ja miałem to szczęście, że resztę szlaku pokonałem z Kudłatym i kilkoma bikerami z Trójmiasta.
Kolejny podział, podzielonej Ekipy dokonał się w Gdyni. Kudłaty i ja wybraliśmy KFC i próbę podratowania mojej przedniej opony (zresztą dzięki Kudłatemu-skuteczną, Dzięki :) - przed Gdynią kleiłem tylną.
Do ponownej "konsolidacji" doszło na kilka minut przed odejściem "kolei żelaznej" w Gdańsku i tak by train dotarliśmy do Ebowa (jak się później okazało Fish dotarł na kołach i jedynej (pozostałe dość niespodziewanie odmówiły współpracy), najwyższej przerzutce, Wielki Szacun Fishu).
Dzięki Wszystkim za wspólne kręconko
P.S.
Było mniej "fotograficznie" za to napawałem się urokami naprawdę Wyjątkowego Miejsca.



Tu moje fotki
Tu fotki, niezawodnego w takich sytuacjach, Pawła
Tu relacja Krzysia
Kolejna zarwana noc © sierra

Połowa droga za Nami © sierra

Na sopockim molo © sierra

Dotarliśmy © sierra

Dojechali kolejarze (jak to ujął Marek) © sierra

Pierwsze kilka podjazdów (podejść) zdziesiątkowały uczestników wyzwania © sierra

Zagubione jeziorko © sierra
Kategoria coś więcej


  • DST 86.22km
  • Czas 03:50
  • VAVG 22.49km/h
  • Sprzęt Giant Boulder
  • Aktywność Jazda na rowerze

Latarkowe Sztutowo

Środa, 2 października 2013 · dodano: 02.10.2013 | Komentarze 1

Dzisiaj na lody prawie zdążyłem...
Tu trasa
Tu fotki
Dzisiaj przez Rybinę © sierra

Przed latarkową ścieżką © sierra
Kategoria codzienność


  • DST 99.57km
  • Czas 05:20
  • VAVG 18.67km/h
  • Sprzęt Giant Boulder
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Jezioro Pierzchalskie i bunkry nad Pasłęką 29-09-2013

Niedziela, 29 września 2013 · dodano: 29.09.2013 | Komentarze 3

Tu Pomysłodawczyni i jej propozycja
tu ślad "wycieczki" i relacja Agnieszki
i jeszcze tu
tu pewnie coś skrobnę...
ale co tu pisać... to trzeba rowerowo "zwiedzić"! Kooooooniecznie :)
Dzięki Agnieszka za wspólne kręconko
tu kilka fotek

Zerwany mostek to nie problem © sierra

Zjawiskowe miejsce © sierra

Jeden z bunkrów © sierra
Kategoria coś więcej


  • DST 34.19km
  • Czas 01:45
  • VAVG 19.54km/h
  • Sprzęt Giant Boulder
  • Aktywność Jazda na rowerze

Serwis rowerowy i test spodni Rogelli Fobello

Piątek, 27 września 2013 · dodano: 27.09.2013 | Komentarze 3

Kategoria codzienność


  • DST 81.08km
  • Czas 03:35
  • VAVG 22.63km/h
  • Sprzęt Giant Boulder
  • Aktywność Jazda na rowerze

Test zawartości plecaka

Czwartek, 26 września 2013 · dodano: 26.09.2013 | Komentarze 0

Deszczowo (miejscami wychodziło słoneczko) i "wmordewind"...

Tu trasa
Tu fotki

Kategoria codzienność


  • DST 99.58km
  • Czas 05:20
  • VAVG 18.67km/h
  • Sprzęt Giant Boulder
  • Aktywność Jazda na rowerze

Urlopowo i fotograficznie

Wtorek, 24 września 2013 · dodano: 24.09.2013 | Komentarze 0

Przez Modrzewinę, Kępę Rybacką, spotkanie z MarkiemB przed Marzęcinem pozdro rowerowo :), za Marzęcinem -terenowo (dobre "lekarstwo" na "wmordewind"), przy cegielni i do Katów Rybackich. Tam, po napełnieniu "akwarium", rybka. Sesja fotograficzna kite surferów (deska z latawcem) i lody. Przed Ebowem mały deszczyk.
Tu trasa
Tu fotki




Kategoria codzienność


  • DST 102.19km
  • Czas 05:20
  • VAVG 19.16km/h
  • Sprzęt Giant Boulder
  • Aktywność Jazda na rowerze

Niedzielnie z Quintusem i "płcią piękną"

Niedziela, 22 września 2013 · dodano: 22.09.2013 | Komentarze 0

Tu pomysł
Przyjąłem założenie, że jeśli wrócę z wycieczki Krzyśka, to niedzielnie-też dam radę.
Zatem (jeśli to piszę, to sobota była udana) tradycyjnie na miejsce zbiórki przybyłem lekko przed czasem.
Po "wymianie uprzejmości z Inicjatorem i "lepszą połową" ruszyliśmy lajcikowo w kierunku pierwszego celu (jak się później okazało, położonego w lekko zaniedbanym otoczeniu i nienadającego się obecnie do zamieszkania budynku) .
Niestety towarzyszka Quintusa była świadkiem nieplanowanego, asfaltowego "przyziemienia" w moim wykonaniu.
Kolejnym, zaplanowanym na dzisiejsze przedpołudnie, celem okazał się (niestety zamieszkany) budynek z dość dobrze utrzymanym terenem zielonym w Waplewie Wielkim.
Powrót do Ebowa oczywiście jak zawsze rowerzystom "wmordewind".
Fajna przejażdżka, w miłym Towarzystwie, odwiedzając warte poznania miejsca to recepta na udaną niedzielę
Dzięki za wspólne kręconko
Tu fotki




Kategoria coś więcej


  • DST 196.82km
  • Czas 10:30
  • VAVG 18.74km/h
  • Sprzęt Giant Boulder
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

No... jak tydzień bez samochodu to JEDZIEMY...

Sobota, 21 września 2013 · dodano: 22.09.2013 | Komentarze 2

Tu jest trasa i pewnie będzie relacja wg Agnieszki
Kilka słów skrobnął też sam Pomysłodawca

A tu coś o tej "wycieczce" wkrótce napiszę...
Może dzisiaj...
Dzisiaj jadąc na kole Quintusa i oczywiście podziwiając otaczające krajobrazy zaliczyłem asfaltową "glebę" i jeśli będę pisał "nie na temat" to mogą być (działające z opóźnieniem) symptomy wstrząśnienia mózgu...
Ale do rzeczy:
Oczywiście na zbiórkę przybyłem z 20-sto minutowym wyprzedzeniem była więc okazja "uwiecznić wstający" dzień w Ebowie. Po dłuższej chwili pojawiła się Agnieszka a następnie sam Pomysłodawca dzisiejszej "wycieczki".
No i pojechaliśmy...
Jak każdemu wiadomo, "jazda" w wysokiej trawie zakolami Nogatu, zakończyła się "lekkim podtopieniem naszego rowerowego obuwia" i nie tylko...(było więc wybitnie terenowo o czym sukcesywnie mi przypominał napęd wydający dość niepokojące odgłosy). Żeby nie było za prosto wyjeżdżając na asfalt "przywitał" Nas "wmordewind". Następną atrakcją był mój kapeć złapany na ścieżce rowerowej prowadzącej wzdłuż Nogatu. Pomysłodawca i ja dwukrotnie musieliśmy się zmierzyć ze spustoszeniem jaki wywołał kawałek szkła pozostawiony beztrosko na ww. szlaku przez jakiegoś "imprezowicza".
Nagrodą za wcześniejsze przeciwności okazała się poezja podróżowania po szlakach rowerowych i nie tylko (czasami było "lekko" błotniście, co kilkakrotnie miało wpływ na utratę równowagi i "przyziemienie", "zwiedziliśmy" też okoliczne pola, pastwiska i bez ataku na płot też się nie obeszło) wzdłuż Nogatu. Zaliczyliśmy punkt widokowy, następnie Białą Górę (dzisiejszy cel Nr 1) i wałem dotarliśmy do podkwidzyńskiego mostu. W tym miejscu "nasz rodzynek" zaproponował, że może "zerkniemy" na ten most bliżej Kwidzyna-obecnie nieprzejezdny. Nikt z Nas się oczywiście nie sprzeciwił: przecież wiadomo "kobiecie nie można odmówić"- jak się wkrótce okazało-to był świetny pomysł. Następnie azymut na Gniew (musiało być wybitnie terrrenowo, więc należało też "zaliczyć" zaorane pole-nie chwaląc się: "Jam to uczynił", w tych okolicach się lekko topiłem nie tak dawno temu samotnie podróżując) a następnie wałem (coraz bardziej mi się podoba korzystanie z tego "urbanistycznego dobrodziejstwa") w kierunku na Tczew -z uwagi na dość późną porę, trzeba było "odpuścić" ujście Wisły -do bazy.
a tu fotki z "wycieczki"





Kategoria coś więcej