Info
Więcej o mnie.
2026
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Styczeń9 - 0
- 2025, Grudzień8 - 0
- 2025, Listopad6 - 0
- 2025, Październik12 - 3
- 2025, Wrzesień10 - 0
- 2025, Sierpień9 - 0
- 2025, Lipiec9 - 0
- 2025, Czerwiec6 - 1
- 2025, Maj12 - 3
- 2025, Kwiecień6 - 0
- 2025, Marzec14 - 1
- 2025, Luty5 - 0
- 2025, Styczeń4 - 0
- 2024, Grudzień6 - 1
- 2024, Listopad5 - 0
- 2024, Październik8 - 0
- 2024, Wrzesień10 - 4
- 2024, Sierpień11 - 1
- 2024, Lipiec11 - 0
- 2024, Czerwiec4 - 0
- 2024, Maj8 - 0
- 2024, Kwiecień8 - 0
- 2024, Marzec8 - 1
- 2024, Luty7 - 0
- 2024, Styczeń1 - 0
- 2023, Grudzień5 - 1
- 2023, Listopad7 - 2
- 2023, Październik8 - 0
- 2023, Wrzesień15 - 0
- 2023, Sierpień10 - 1
- 2023, Lipiec11 - 0
- 2023, Czerwiec11 - 3
- 2023, Maj15 - 3
- 2023, Kwiecień13 - 2
- 2023, Marzec10 - 5
- 2023, Luty6 - 0
- 2023, Styczeń7 - 6
- 2022, Grudzień4 - 0
- 2022, Listopad9 - 0
- 2022, Październik9 - 0
- 2022, Wrzesień12 - 0
- 2022, Sierpień12 - 3
- 2022, Lipiec14 - 0
- 2022, Czerwiec12 - 1
- 2022, Maj16 - 1
- 2022, Kwiecień11 - 5
- 2022, Marzec19 - 1
- 2022, Luty8 - 0
- 2022, Styczeń14 - 0
- 2021, Grudzień3 - 2
- 2021, Listopad18 - 0
- 2021, Październik11 - 1
- 2021, Wrzesień9 - 0
- 2021, Sierpień8 - 0
- 2021, Lipiec11 - 1
- 2021, Czerwiec14 - 3
- 2021, Maj14 - 2
- 2021, Kwiecień10 - 3
- 2021, Marzec11 - 4
- 2021, Luty4 - 5
- 2021, Styczeń1 - 0
- 2020, Grudzień8 - 13
- 2020, Listopad7 - 8
- 2020, Październik7 - 2
- 2020, Wrzesień9 - 4
- 2020, Sierpień15 - 15
- 2020, Lipiec11 - 4
- 2020, Czerwiec12 - 1
- 2020, Maj9 - 8
- 2020, Kwiecień10 - 15
- 2020, Marzec9 - 5
- 2020, Luty8 - 14
- 2020, Styczeń3 - 3
- 2019, Grudzień2 - 1
- 2019, Listopad9 - 3
- 2019, Październik11 - 8
- 2019, Wrzesień12 - 3
- 2019, Sierpień8 - 4
- 2019, Lipiec7 - 1
- 2019, Czerwiec17 - 0
- 2019, Maj16 - 4
- 2019, Kwiecień13 - 1
- 2019, Marzec17 - 6
- 2019, Luty12 - 7
- 2019, Styczeń5 - 3
- 2018, Grudzień3 - 3
- 2018, Listopad11 - 8
- 2018, Październik16 - 14
- 2018, Wrzesień16 - 23
- 2018, Sierpień16 - 16
- 2018, Lipiec8 - 9
- 2018, Czerwiec16 - 9
- 2018, Maj22 - 31
- 2018, Kwiecień23 - 46
- 2018, Marzec18 - 38
- 2018, Luty9 - 26
- 2018, Styczeń8 - 32
- 2017, Grudzień11 - 23
- 2017, Listopad15 - 19
- 2017, Październik15 - 24
- 2017, Wrzesień18 - 20
- 2017, Sierpień18 - 16
- 2017, Lipiec17 - 18
- 2017, Czerwiec13 - 21
- 2017, Maj16 - 12
- 2017, Kwiecień8 - 2
- 2017, Marzec13 - 8
- 2017, Luty13 - 10
- 2017, Styczeń8 - 4
- 2016, Grudzień8 - 3
- 2016, Listopad18 - 7
- 2016, Październik19 - 6
- 2016, Wrzesień22 - 8
- 2016, Sierpień17 - 11
- 2016, Lipiec16 - 10
- 2016, Czerwiec19 - 18
- 2016, Maj14 - 9
- 2016, Kwiecień21 - 11
- 2016, Marzec17 - 22
- 2016, Luty17 - 9
- 2016, Styczeń13 - 14
- 2015, Grudzień12 - 6
- 2015, Listopad15 - 17
- 2015, Październik23 - 19
- 2015, Wrzesień19 - 23
- 2015, Sierpień19 - 13
- 2015, Lipiec20 - 24
- 2015, Czerwiec17 - 7
- 2015, Maj16 - 12
- 2015, Kwiecień20 - 13
- 2015, Marzec12 - 25
- 2015, Luty12 - 30
- 2015, Styczeń13 - 33
- 2014, Grudzień12 - 21
- 2014, Listopad19 - 33
- 2014, Październik18 - 19
- 2014, Wrzesień17 - 13
- 2014, Sierpień21 - 18
- 2014, Lipiec21 - 17
- 2014, Czerwiec16 - 23
- 2014, Maj12 - 29
- 2014, Kwiecień13 - 24
- 2014, Marzec15 - 31
- 2014, Luty8 - 27
- 2014, Styczeń6 - 17
- 2013, Grudzień14 - 36
- 2013, Listopad13 - 14
- 2013, Październik17 - 18
- 2013, Wrzesień18 - 19
- 2013, Sierpień13 - 11
- DST 511.68km
- Czas 25:03
- VAVG 20.43km/h
- VMAX 51.07km/h
- Sprzęt Giant Boulder
- Aktywność Jazda na rowerze
Trochę ponad pięćset
Piątek, 19 sierpnia 2016 · dodano: 23.08.2016 | Komentarze 1
Zaczęło się od plażingu w Piaskach, następnie namówiłem Władka na nocny Hel i trudno było odmówić Sławkowi na dokręcenie...wszystkie fotki
Kategoria coś więcej
- DST 90.75km
- Czas 04:12
- VAVG 21.61km/h
- VMAX 35.97km/h
- Sprzęt Giant Boulder
- Aktywność Jazda na rowerze
Na szczerość niełatwo się zdobyć
Środa, 17 sierpnia 2016 · dodano: 17.08.2016 | Komentarze 0

Na szczerość niełatwo się zdobyć © sierra
Po tym jak odebrałem "Moją Gwiazdę" z zaprzyjaźnionego serwisu postanowił dokonać organo-leptycznej oceny jakości naprawy (poza obudową tylnej piasty novateca, wszystko zostało wymienione; gwintowanie suportu i instalacja lepszych łożysk suportu hollowtecha-by wymienić te najistotniejsze) i postanowiłem skosztować dzieł kulinarnych nowostawskiego "Jędrusia", a wracając zdobyłem się na szczere wyznanie... i cieszę się, że wreszcie to zrobiłem. Mieliśmy jeszcze w planie popołudniową wizytę w zaprzyjaźnionej miejscówce kulinarnej, ale aura wyraźnie zniechęciła Pomysłodawców.
Kategoria codzienność
- DST 120.36km
- Sprzęt Giant Boulder
- Aktywność Jazda na rowerze
Obawiałem się o suport, a padł napęd
Poniedziałek, 15 sierpnia 2016 · dodano: 16.08.2016 | Komentarze 0
I zdarzyło się to w czasie jazdy i mam nadzieję, że to nic poważnego i uda się to naprawić (łącznie z suportem) przed Naszym wyjazdem na start BBT 2016...Nie wpisuję czasu jazdy, bo sporo kaemów niestety "Moją Gwiazdę" prowadziłem... piasta tylna wg moich notatek wytrzymała ponad 65 kkm (od 06/2013, w tym jedna wymiana łożysk)... co i tak jest niezłym wynikiem... no i dobrze, że nie trzeba było za dużo "spacerować" do najbliższej cywilizacji.. ogólnie dzień udany nie licząc tej awarii, padnięcia Endo i baterii fotopstryka ;)
Kategoria codzienność
- DST 437.20km
- Czas 23:09
- VAVG 18.89km/h
- VMAX 48.90km/h
- Sprzęt Giant Boulder
- Aktywność Jazda na rowerze
Bez planu minimum
Piątek, 12 sierpnia 2016 · dodano: 14.08.2016 | Komentarze 4
Wprawdzie miło być ponad pięćset, ale...
Ponieważ nie było Chętnych na wycieczkę, postanowiłem pokręcić solo. W planie były: "Magic Malbork", "Nocny Most pod Kwidzynem", "Nocny Gniew", "Hel", "Dębki", "Ddr-ka od Krokowej". Nie udało się tylko z Helem i Dębkami (wybrałem Karwię)...
Ale po kolei:
Po magicznym Malborku, pierwsze łkanie nieba trafiło mnie przed drugim i trzecim celem wycieczki. Raczej był to ciepły sierpniowy deszczyk, który poza pewną dokuczliwością, nie był taki nieprzyjemny. Znana i lubiana ścieżka wzdłuż wału przez Białą Górę pozwoliła na dotarcie do stacji benzynowej pod Gniewem gdzie kulinarnie ładowałem baterie na dalszą walkę z wałową dd-rką Wisły. Piszę "walkę", ponieważ jakiś specjalista umieścił na niej co kilka kroków (czasem były otwarte), nie dające się obejść barierki (naprawdę współczuję obładowanym sakwiarzom, chcącym poznać alternatywę dla asfaltu) i czasem trzeba było przenosić "Moją Gwiazdę". Następnie wzdłuż Motławy, promenadą trójmiejską i wreszcie dotarłem do najbardziej ulubionego szlaku niebieskiego (wyjątkowo szczegółowo udokumentowałem jego uroki na fotkach) i klifem puckim dotarłem do Władysławowa. Tam jednak przekonałem się szybko, jak wygląda sierpień na mierzei helskiej (pewnie dlatego lepiej tam się wybrać w lutym czy kwietniu) i wyleczony z pomysłu przedzierania się w tłumie spacerowiczów, rowerzystów, rolkarzy, gokartowców, postanowiłem tym razem ten cel odpuścić i skierowałem się na zachód. Tam też nie było lepiej, zatem po dotarciu do Karwi, postanowiłem wracać. I tak prawie od Krokowej (miałem tam dotrzeć szutrem od Dębek) wróciłem super ddrką asfaltową do ulubionego "niebieskiego". Aczkolwiek słowo "super" nie do końca oddaje jej uroki, łyżką dziegciu są umieszczone w miejscach w których przecina asfalty metalowe słupki (tak umieszczone, że rowerzysta jadący "tranzytem" może na niestety trafić, dla pozostałych "spacerowiczów" pewnie nie stanowią istotnej przeszkody). Ja jadąc po jednej nieprzespanej nocy czasem się o nie prawie ocierałem. Szkoda też że w Rzucewie, gdzie się kończy, trzeba przekroczyć (chwilę nawet nią podróżować) dość ruchliwą i niebezpieczną drogę. W planie miałem poważniejsze ładowanie baterii w puckiej "Nadmorskiej", ale w końcu kupiwszy litr coli, cztery bułki, chmielową "Perełkę" i coś do bidonów, cięty przez komary w tamtejszym parku, postanowiłem coś poważniejszego wciągnąć w Gdyni. Trójmiasto przywitało mnie ciemnymi chmurami, zatem posiliwszy się pomysłem Colonela Harlanda, szybko zacząłem się przebijać sopocką promendą. Niestety zanim na nią wjechałem, musiałem kilka razy robić przystanki "gdzieś pod dachem", bo te ciemne chmurki szybko z siebie wylały całą zawartość. Jej kulminację odczułem zaraz na wyjeździe z Gdańska, ale chyba Mój Anioł Stróż, był przy mnie i zachęcił do krótkiego postoju w tunelu rowerowej ddr-ki, w przeciwnym razie pewnie zakończył wycieczkę i skorzystał z usług kolei żelaznej. Jazda z Gdańska asfaltem do Przejazdowa nie była najprzyjemniejszą (blachosmrody, a w zasadzie ich kierowcy wybierali chyba największe kałuże) i dopiero za skrzyżowaniem w Wiśllince poczułem wyraźną ulgę. Udało się dotrzeć minutę przed zamknięciem jednego z nielicznych GS-ów, gdzie znowu zimna cola i chmielowa Perełka zdziałały cuda... Tak jak pisałem wcześniej, w planie było grubo ponad pięćset, ale zaraz za mostem na Wiśle zorientowałem się lekko przerażony, że właśnie pozostała do dyspozycji jedna zapasowa bateria do Mactronic'a (zwykle wystarcza na jakieś trzy godziny jazdy) i postanowiłem zrezygnować z dokręcania dystansu przez mierzejowe Piaski (taki niedorzeczny pomysł się pojawił "zamiast Helu"-szybko jdnak ostudzony przez wyraźny luz korby suportu-już wyjeżdzając był odczywalny, i zwykle dało się robić ponad 5kkm do wymiany)... i tak przez Ostaszewo, Nowy Dwór Gdański, Marzęcino documowałem do portu.
Podsumowując:
1. Szkoda, że nie przekroczyłem "500", która od pewnego czasu za mną chodzi,
2. Dystans może nie poraża, ale udało się go pokonać nawet nie mrużąc oczu,
3. Jazda solo, czasem jest niebezpieczna, ale sprawia wiele przyjemności,
4. Trochę odparzyłem sobie stopy (mając zapasowe skarpety, które oczywiście nie zostały użyte) przez jazdę w deszczu, po wiślanych, nie do końca skoszonych betonowych płytach i obchodząc barierki,
5. Jestem wprawdzie "niezrzeszonym Morsem", ale całą wycieczkę przejechałem jadąc ubrany na długo (w tym góra-termik i koszulka), i nawet dość wysoka temperatura nie skłoniła mnie do przebrania (oczywiście krótki zestaw miałem w zapasie, ale go nie użyłem), może mógł mieć na to wpływ czasem wiejący raczej chłodny zefirek...
6. "Moja Gwiazda" nieuchronnie zbliża się do przebiegu 100 000 kaemów (zaczęło się w maju 2009) i chyba nawet jej projektanci nie sądzili, że tyle będzie można nią przejechać. Niestety sypie się suport i muszę podjąć decyzję czy próbować Ją reanimować, czy obdarzyć miłością Jej Następcę/--nię. Przerobiliśmy go (w zasadzie Krzyś wspólnie ze Sławkiem) z octalinka na hollowtecha, po tym jak pewnego pięknego dnia zajechałem gwint suportu, jedną z misek zewnętrznych zainstalowaliśmy, jak to czynią zwykle hydraulicy i zwykle da się pokręcić ponad 5 tysi do wymiany łożysk i zmęczeniowej wewnętrznej tulei. Teraz zainwestowałam w lepszej jakości, nieoryginalne łożyska i jeśli wymiana niewiele poprawi, to trzeba będzie podjąć ryzyko (jeśli się nie uda rama będzie do wymiany) gwintowania suportu.
7. Swojej życiówki (741 kaemów) i tak nie przebiję (jazda asfaltem nie bardzo mnie bawi, szczególnie jak się jedzie góralem), zatem nie ma co kruszyć kopii o dystans.
8. Czas jazdy, to czas z licznika (nowy nabytek Sigma 14.12), a dociekliwi sami zweryfikują czas jazdy (po fotkach).
fotki (piątek)
fotki (sobota-niedziela)
Kategoria codzienność
- DST 92.53km
- Czas 04:10
- VAVG 22.21km/h
- VMAX 41.65km/h
- Sprzęt Giant Boulder
- Aktywność Jazda na rowerze
Owner Of A Lonely Heart
Czwartek, 11 sierpnia 2016 · dodano: 11.08.2016 | Komentarze 0
Move yourself
You always live your life
Never thinking of the future
Prove yourself
You are the move you make
Take your chances win or loser
See yourself
You are the steps you take
You and you - and that's the only way
Shake - shake yourself
You're every move you make
So the story goes
Owner of a lonely heart
Owner of a lonely heart
Much better than - a
Owner of a broken heart
Owner of a lonely heart
Say - you don't want to chance it
You've been hurt so before
Watch it now
The eagle in the sky
How he dancin' one and only
You - lose yourself
No not for pity's sake
There's no real reason to be lonely
Be yourself
Give your free will a chance
You've got to want to succeed
Owner of a lonely heart
Owner of a lonely heart
Much better than - a
Owner of a broken heart
Owner of a lonely heart
Owner of a lonely heart
After my own decision
They confused me so
My love said never question your will at all
In the end you've got to go
Look before you leap
And don't you hesitate at all - no no
Owner of a lonely heart
Owner of a lonely heart
Owner of a lonely heart
Owner of a lonely heart
Much better than - a
Owner of a broken heart
Owner of a lonely heart
[repeat]
Owner of a lonely heart
Sooner or later each conclusion
Will decide the lonely heart
It will excite it will delight
It will give a better start
Owner of a lonely heart
Owner of a lonely heart
Don't deceive your free will at all
Don't deceive your free will at all
Don't deceive your free will at all
Just receive it
Owner of a lonely heart
wszystkie fotki
Kategoria codzienność
- DST 88.89km
- Czas 04:01
- VAVG 22.13km/h
- VMAX 55.64km/h
- Sprzęt Giant Boulder
- Aktywność Jazda na rowerze
Środowa latareczka raczej treningowo
Środa, 10 sierpnia 2016 · dodano: 10.08.2016 | Komentarze 0
Zwykle to ja zapraszam na wspólne rowerowanie... tym razem jednak inicjatywę "Środowej latareczki" zapoczątkował Sławek i tak "Pod Netoperkiem" pojawiła się Ekipa w składzie: Władek, Sławek i Krzyś, który za kilka dni zmierzy się z nie lada wyzwaniem... Zaproponowałem, że jeśli Pierzchały, to zacznijmy terenowo, by spokojnie wrócić techniczną... Jak się wkrótce okazało, po wspinaczce na Wysoczyznę Elbląska, zaczęła się terrrrenowa "dzida" (na liczniku nie było mniej niż 30 km/h a czasem i 46...). Po dotarciu na miejsce (elektrownia wodna w Pierzchałach), Krzyś zaproponował jej zwiedzanie. Po krótkiej sesji fotograficznej, odwróciliśmy rumaki o 180 stopni (no powiedzmy 90; nie chcieliśmy wracać tą samą drogą) i pulsem przekraczającym "granice dobrego smaku" (w stanie lekko przedzawałowym) documowaliśmy do portu.Dzięki Panowie za wspólny popołudniowy wypad :)
wszystkie fotki
Kategoria coś więcej
- DST 134.29km
- Czas 06:39
- VAVG 20.19km/h
- VMAX 46.83km/h
- Sprzęt Giant Boulder
- Aktywność Jazda na rowerze
Weekendowa Warmia z Władkiem i Tomkiem. Pod wiatr
Niedziela, 7 sierpnia 2016 · dodano: 07.08.2016 | Komentarze 0
Rano zanim ruszyliśmy w drogę powrotną pochłonęliśmy dość obfite śniadanie i po rozpoznaniu pogodowym (miało wiać z północnego zachodu i to dość mocno, ale przynajmniej nie miało padać) zarządziliśmy powrót. Gdzieś przed Dobrym Miastem zgubiliśmy Władka (chyba postanowił sam wrócić) zaczęliśmy mozolną, dość nierówną walkę z wmordewindem. Tomek, czasem zapodawał objazdy terenowe i tak dość zmęczeni dotarliśmy do Miłakowa, gdzie kulinarnie doładowaliśmy baterie na dalszą cześć podróży. I tak trochę asfaltowo, trochę terenowo udało się documować do portu.Dzięki Panowie: Władek i Tomek za możliwość obcowania z Warmińską Krainą i jestem o tym głęboko przekonany, że to nie był ostatni raz... :)
wszystkie fotki
Kategoria coś więcej
- DST 164.56km
- Czas 07:58
- VAVG 20.66km/h
- VMAX 44.64km/h
- Sprzęt Giant Boulder
- Aktywność Jazda na rowerze
Weekendowa Warmia z Władkiem i Tomkiem. Tumiany
Sobota, 6 sierpnia 2016 · dodano: 07.08.2016 | Komentarze 0
Wprawdzie w planach był jakiś ultra dystans, ale na zaproszenie Władka i Tomka wybrałem podziwianie uroków pięknej i dość pagórkowatej Ziemi Warmińskiej. Po połączeniu sił z Władkiem (Tomek dołączył w Młynarach) spotkawszy się przed podjazdem na Dębicę raźno zaczęliśmy poranną wspinaczkę. W Pomorskiej Wsi spotkaliśmy Ryśka i Wieśka i raczej treningowym tempem dotarliśmy do miejsca spotkania z Tomkiem. Po pożegnaniu współtowarzyszy, poganiani lekkim wiaterkiem ruszyliśmy na podbój Warmii. Raczej, wytyczony przez Tomka szlak biegł asfaltami, ale czasem zdarzały się mtb-owskie perełki. I tak przez Pieniężno, Lidzbark Warmiński, Stoczek Klasztorny dotarliśmy do Jezioran, gdzie trafiła Nas niezła ulewa i tak od drzewka, do drzewka (starając się unikać deszczu; zlało Nas kilka kaemów przed celem) dotarliśmy na zaplanowany przez Tomka postój w Tumianach.Ośrodek-kemping wygląda dość okazale, można tam zasilić baterie (całkiem niezła knajpka serwująca nie tylko regionalny bursztynowy nektar)-co niezwłocznie uczyniliśmy-delektując się pomidorową i naleśnikami (wcześniejszy wsparcie kulinarne odbyło się w Lidzbarku Warmińskim w kultowej miejscówce). Miejsce noclegowe znajdowało się nieopodal i jak na standardy miejscowości było całkiem ok (biorąc pod uwagę standard, okolicę i porę roku). Zanim ułożyliśmy do snu nasze utrudzone podróżą zwłoki odwiedziliśmy "Stary Folwark" (to nazwa zajazdu), gdzie właśnie odbywało się wesele i można było trochę "rowerowo" odreagować.
Może trudno w to uwierzyć, ale tamte okolice odkrywałem po raz pierwszy (Stoczek Klasztorny; w planie jeszcze była Święta Lipka, Biskupiec) i gdyby nie załamanie pogody pewnie tego dnia byśmy grubo przekroczyli 200 kaemów... Warmia urzeka pagórkowatym terenem, dużą ilością oczek wodnych i pięknymi, nasyconymi zielenią, lasami... i na pewno te okolice będziemy częściej odwiedzać :)
wszystkie fotki
Kategoria coś więcej
- DST 77.39km
- Czas 03:29
- VAVG 22.22km/h
- VMAX 49.63km/h
- Sprzęt Giant Boulder
- Aktywność Jazda na rowerze
No One Like You
Czwartek, 4 sierpnia 2016 · dodano: 04.08.2016 | Komentarze 0

No One Like You © sierra
Girl, it's been a long time that we've been apart
Much too long for a man who needs love
I miss you since I've been away
Babe, it wasn't easy to leave you alone
It's getting harder each time that I go
If I had the choice, I would stay
There's no one like you
I can't wait for the nights with you
I imagine the things we'll do
I just wanna be loved by you
No one like you
I can't wait for the nights with you
I imagine the things we'll do
I just wanna be loved by you
Girl, there are really no words strong enough
To describe all my longing for love
I don't want my feelings restrained
Ooh, babe, I just need you like never before
Just imagine you'd come through this door
You'd take all my sorrow away
There's no one like you
I can't wait for the nights with you
I imagine the things we'll do
I just wanna be loved by you
No one like you
I can't wait for the nights with you
I imagine the things we'll do
I just wanna be loved by you
No one like you
Kategoria coś więcej
- DST 155.21km
- Czas 06:57
- VAVG 22.33km/h
- VMAX 34.31km/h
- Sprzęt Giant Boulder
- Aktywność Jazda na rowerze
Still loving You
Środa, 3 sierpnia 2016 · dodano: 04.08.2016 | Komentarze 0

Zamiast "leśnego" wybrałem jagodzianki © sierra
Time, it needs time
To win back your love again
I will be there, I will be there
Love, only love
Can bring back your love some day
I will be there, I will be there
Fight, babe, I'll fight
To win back your love again
I will be there, I will be there
Love, only love
Can break down the wall some day
I will be there, I will be there
If we'd go again
All the way from the start
I would try to change
Things that killed our love
Your pride has built a wall so strong,
That I can't get through
Is there really no chance
To start once again?
I'm loving you
Try, baby try
To trust in my love again
I will be there, I will be there
Love, our love
Just shouldn't be thrown away
I will be there, I will be there
If we'd go again
All the way from the start
I would try to change
Things that killed our love
Your pride has built a wall so strong,
That I can't get through
Is there really no chance
To start once again?
If we'd go again
All the way from the start
I would try to change
Things that killed our love
Yes, I've hurt your pride, and I know
What you've been through
You should give me a chance
This can't be the end
I'm still loving you
I'm still loving you
I'm still loving you, I need your love
I'm still loving you
Still loving you, baby...
Kategoria codzienność










