Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi sierra z miasteczka Elbląg. Mam przejechane 213709.28 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.26 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie. 2026 button stats bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy sierra.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

coś więcej

Dystans całkowity:150845.20 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:2605:04
Średnia prędkość:20.00 km/h
Maksymalna prędkość:64.90 km/h
Liczba aktywności:1243
Średnio na aktywność:122.04 km i 5h 32m
Więcej statystyk

Dla Maćka XXX

Piątek, 16 czerwca 2023 · dodano: 16.06.2023 | Komentarze 0


Rowerowania dzień dwudziesty.

Ponieważ dziś miała być dostawa mebli (co nastąpiło), można było porowerować inaczej niż popracowo.
Poza tym jeden (jedna) z wieloletnich domowników stoi u drzwi do psiego raju…

Odstawienie trwa.
Dieta służy.
Jest ok.
Coraz lepiej idzie kucharzenie (sprawia wiele frajdy).
W drodze powrotnej spotykam kilka osób z GRSTOP.
Chwila rozmowy, sugestia by pilnować żelaza i cumy rzucone.











Wszystkie fotki
Kategoria coś więcej, vegan


Dla Maćka XXVII

Sobota, 10 czerwca 2023 · dodano: 10.06.2023 | Komentarze 0


Rowerowania dzień siedemnasty.

Zamówiłem w Prawie Pro nowe ciuszki:
- spodenki kolarskie męskie Prawie.PRO 300W. Granatowe
- koszulka kolarska męska Prawie.PRO 200W Aero. Granatowa.

Ktoś mógłby zapytać dlaczego właśnie u Niego…
Po pierwsze dowiedziałem się o Jego istnieniu z podrozerowerowe.info (tam jeden z forumowiczów Go zareklamował, a po drugie: obejrzałem filmik z Jego udziałem na YT, gdzie wskazał różnice pomiędzy rowerzystami, a rowerzystami (sportowymi) - no i hasło "prawie pro", to chyba mój klimat... 
Poza tym chciałem trochę odmiany od Endury i tych od Roberta z BBT, a na Asossa jeszcze nie czas…

Dziś prawdopodobnie przyjdzie paczka, więc po pracy trzeba będzie przetestować na „popracowej wycieczce”…

W sobotę był apetyt na 250-300 i dlatego jeszcze w piątek rzuciłem hasło: 4:00 i … ok. 10 ruszyliśmy na relatywnie krótkie kręconko.

Dieta służy.
Waga spadła poniżej 80 kg.
Czuję się dobrze.








Kategoria coś więcej, vegan


Uczestnicy

Dla Maćka XXVI

Wtorek, 6 czerwca 2023 · dodano: 07.06.2023 | Komentarze 0

Rowerowania dzień szesnasty.
Tak jak zapowiadałem wcześniej przyszedł czas na przetarcie korony wału nad Wisłą w kierunku Mikoszewa.

Jechało się ciężko.

Temperatura pomiędzy 28 i 25 stopni powyżej zera (odpowiednio: początek i koniec wycieczki).
Miałem chwile zwątpienia, czy to był dobry pomysł.

Dieta wg Respo przed raczej płynna.
Na szczęście nie zawiodła miejscówka w Dworku (cztery banany, arbuz i dwa soczki pomidorowe) i można było kręcić dalej.

Zefirek też jakby kołował. Dobrze, ze był bo trudno by się było zmobilizować do startu.
Waga spadła do 87,5 kg.

Myślę, że nie będę przeginał i maksymalnie zrzucę do 85 kg.

Ważne by się nie zatracić, dlatego z nieukrywana przyjemnością po powrocie było zimne piwko i vegA chipsy ;)

Nie czuję dyskomfortu, ani psychicznego, ani fizycznego w związku z odstawieniem.
Ponieważ na starcie wycieczki spotkałem Marcina, wpis w kategorii „coś więcej”.

PS.
W Tujsku poprawiłem (arbuz, dwa banany i soczek roślinny), by z wielkim trudem doturlać się do portu.









Wszystkie fotki
Kategoria coś więcej, vegan


Dla Maćka XXV

Poniedziałek, 5 czerwca 2023 · dodano: 05.06.2023 | Komentarze 0


Rowerowania dzień piętnasty.

Ważę już poniżej 80 kg.

Dziś na popracowej wycieczce mix: soczku roślinnego, ogórka małosolnego i arbuza w zaprzyjaźnionej placówce kulinarnej w Lisewie Malborskim.

W bonusie zrobiliśmy mały ogonek (pętelkę w Palczewie) – trzeba koniecznie zwiedzić odcinek wałowy wzdłuż Wisły (kto wie, może da się nim dotrzeć do Kiezmarka…).

Dzięki zamkniętym szlabanom na odcinku pomiędzy Lisewem Malborskim (kawałek za), a Palczewem można doświadczyć dziewiczości okolicy. I niech tak zostanie. Jeśli zwiększymy częstotliwość odwiedzania tego odcinka, pewnie będzie bardziej przejezdny.
Na razie sobie wesoło zarasta.

Podczas rowerowania nie odczuwam jakiś sensacji.
Czuje się lekko i nawet lekki czołowy zefirek nie jest w stanie mnie zniechęcić (choć bardzo się starał i prawie mu się udało).

Chyba pichcenie sprawia mi sporo frajdy.

To duża satysfakcja, kiedy sam przygotowujesz posiłek (według Respo), smakuje ci… choć czasem nie doczytam przepisu i dzielnie walczę go pochłaniając (bo mimo wszystko jest zjadliwy).

Dziś popracowo może uda się przetrzeć kolejny zarastający wał…

Do rywalizacji „Aktywne Miasta” nie przystąpię.

Poza naprawdę kiepskimi recenzjami Użytkowników zniechęcą mnie do tego następująca kwestia:

czytałem w regulaminie, że edytowane wycieczki nie będą zaliczane.

Z moim garminem (Etrex35 touch) mam pewien problem, który polega na tym, że zgrywając z niego „trening” (nie jest aktywny BT, nie ma też modułu wi-fi) po kablu na kompa do aplikacji GC, importuje ten plik nie zachowując daty jego zapisu.

Nie wiem czym to jest spowodowane, ale muszę ręcznie edytować tę datę. Instalując aplikację „Aktywne Miasta” ma możliwość podpięcia do niej GC, ale mogłoby się zdarzyć, że moja edycja w zapis treningu powodowała by (zgodnie z regulaminem AM) nie uznaniu tej aktywności.

Nie potrzebny mi dodatkowy problem i przepychanie się z jej adminami, by udowadniać „że nie jestem wielbłądem).

Zatem, zdecydowanie nie.

Poza tym musiałbym targać ze sobą powerbanka by podtrzymać baterię smarkfona.

Od czasu, kiedy nie jeżdżę z plecakiem pięciokilogramowym, czy też sakwami, to byłby dodatkowy kłopot by znaleźć na niego miejsce. Wystarczy, ze na wycieczkę biorę: nogawki, rękawki o Roberta z BBT, kominiarkę, gdyby się ochłodziło poniżej 10 stopni powyżej zera.         








Wszystkie fotki
Kategoria coś więcej, vegan


Uczestnicy

Dla Maćka XX

Czwartek, 25 maja 2023 · dodano: 25.05.2023 | Komentarze 0

 Rowerowania dzień dziesiąty.
Dla odmiany postanowiłem, skoro zefirek sprzyja, pożeglować dziś na południe.
Oczywiście z planu na miłomłynową tężnię nic nie wyszło – wystarczy standard. Powrót pochylniami i wzdłuż Drużna spełnia oczekiwania dla mnie i „Srebrnego Szerszenia”.
Na wylocie spotkałem Marcina (i stąd umieściłem Go jako Uczestnika; „codzienność” – to gdy jadę sam, - jeśli z Kimś, to już „coś więcej”) i po krótkiej wymianie słów i tradycyjnym „trzeba dyrdać, bo się ściemnia”, pomknąłem do celu. Celem miał być oczywiście arbuz, ale musiałem się zadowolić” czterema bananami, trzema ogórkami małosolnymi i dwoma roślinnymi batonikami. Oczywiście podczas jazdy piję „hektolitry” wody. Plan na tężnię nie został zrealizowany również z konieczności wciągnięcia o sensownej porze (ale najpierw przygotowania) trzeciego posiłku wg Respo. I tak, przy rowerowaniu, jem dopiero ok. godz. 20-21, a trzeba przygotować jeszcze co najmniej dwa „posiłki” na dzień następny i przestudiować propozycje karmienia na kolejny dzień.

Dieta Respo mi służy, a Opiekun Celu wspiera, ale najważniejsza jest determinacja w dążeniu do celu.
Tak jak rowerowanie, to jazda wyłącznie głową to i odstawienie (przejście na vegA) trzeba sobie w niej poukładać.

Co do Maćka, nie wiem czy plan uzbierania na turnus rehabilitacyjny się powiódł, ale dołożyłem swoją cegiełkę i dalej będę Go wspierał. 







Kategoria coś więcej, vegan


Dla Maćka XIX

Wtorek, 23 maja 2023 · dodano: 23.05.2023 | Komentarze 0

Pojechałem dla Maćka.
To mój siostrzeniec.
Chciałby pojechać na turnus rehabilitacyjny do Ośrodka Rehabilitacyjno-Wypoczynkowego Polanika.
Koszt tego wyjazdu to 13000 PLN

Rowerowania dzień dziewiąty.
Kontynuowanie odstawienia. Skończyła się odżywka. Piję dużo. Przekraczam zalecane 2,6 litra dziennie. Staram się ściśle wypełniać polecenia Opiekuna Celu z Respo. Dieta jest smaczna i różnorodna. Przygotowanie posiłków zajmuje coraz mniej czasu. Waga znacznie spadła. Na dziś to trochę poniżej 81 kg. Nie odczuwam by odstawienie wpłynęło na moje jestestwo. Ani fizycznie, ani psychicznie. Podczas rowerowania dużo piję. Rozsmakowałem się w arbuzie. Od bananów też nie stronię. Czasem uda się zanabyć jakiś roślinny soczek.
Wczoraj postanowiliśmy odczarować kapciowy odcinek po płytach za Kiezmarkiem w stronę Mikoszewa. Udało się. Temperatura wybitnie letnia (24-20 stopnie powyżej zera).









Wszystkie fotki
Kategoria coś więcej, vegan


Uczestnicy

Dla Maćka XVIII

Sobota, 20 maja 2023 · dodano: 20.05.2023 | Komentarze 0

Pojechałem dla Maćka.
To mój siostrzeniec.
Chciałby pojechać na turnus rehabilitacyjny do Ośrodka Rehabilitacyjno-Wypoczynkowego Polanika.
Koszt tego wyjazdu to 13000 PLN

Rowerowania dzień ósmy.
Wczesnym rankiem (czyli ok. godz. 9) żwawym tempem ruszyliśmy na Hel, bo taki plan (pojawiło się hasło: Piaski) wykiełkował podczas „nocnych Polaków rozmów”. Tak żwawym, że zgubiliśmy Mateusza w okolicach Jastarni (złapał kapcia, ale o tym dowiedzieliśmy się, kiedy podejmowaliśmy decyzję powrotu w „Początku Polski” po wodzie. Jakoś nikt z Nas nie miał parcia na powrót na kołach i po uiszczeniu 105 pln (75 za głowę i 35 za jednoślad) przywitaliśmy Gdynię. Mój pomysł powrotu przez Kolibki okazał się niezbyt fortunnym dla Lesiutka przyziemieniem. Na jednym z ostrych wiraży jego przełaj na „Kojakach” nie dał rady i poza ujmą na honorze, zgiął ramię korby, i boleśnie naruszył „politurę” (nie wspominając o odzieży rowerowej) – o czym dowiedzieliśmy się czekając na Niego pod sopockim „Grandem”. Do ponownego połączenia sił doszło na rzeczonym wcześniej Orlenie i po opatrzeniu ran, podgięciu ramienia korby (by tan mniej haczyła ramę) ruszyliśmy do portu. Wracając do niego temperatura stopniowo się podnosiła i u celu było to dwadzieścia trzy kreski, co postanowiliśmy uczcić pod napisem „Elbląg” sącząc zimne sommersby o smaku czarnej porzeczki.









Kategoria coś więcej, vegan


Dla Maćka XVII

Piątek, 19 maja 2023 · dodano: 20.05.2023 | Komentarze 0


Pojechałem dla Maćka.
To mój siostrzeniec.
Chciałby pojechać na turnus rehabilitacyjny do Ośrodka Rehabilitacyjno-Wypoczynkowego Polanika.
Koszt tego wyjazdu to 13000 PLN

Rowerowania dzień siódmy.
Ponieważ Krzyś, Zbyszek i Mateusz planowo mieli lądować we Władysławowie, pojawił się pomysł by ich do Elbląga stamtąd przyprowadzić.
No i w piątek po pracy ruszyła Trójka Chętnych by to zrealizować. Aura nie była sprzyjająca i do Gdańska towarzyszył nam lekki kapuśniaczek. Na szczęście już na opłotkach jest znajomy Orlen w którym można było ogrzać nasze nadwątlone jestestwa i nieco się zasilić. Okazało się że mają czekoladę (na bazie mleka owsianego) i jakieś roślinne batoniki (wciągnąłem cztery). Moimi kompani również wrzucili coś na ruszt i po kilku chwilach opuściliśmy to zawsze gościnne miejsce. Ponieważ czas naglił, Lesiutek zaproponował byśmy do Władysławowa pojechali najkrótszą drogą (zwłaszcza, że na zbiórkę przybył na swojej przełajówce, co później okazało się dość niefortunnym rozwiązaniem). Przy mojej wyraźnej niechęci co do wyboru trasy (wolałem ulubiony „niebieski” i „klif pucki” zaczęliśmy podróżowanie „drogą rowerową” w kierunku celu. Na miejsce dotarliśmy ok. godziny 22 i po do towarowaniu można było zacząć „nocne Polaków rozmowy”. Na szczęście władysławowska „Biedronka” okazałą się, że jest przyjazna moim obecnym upodobaniom kulinarnym (bulgur i roślinne soczki obecnie ratują życie podczas rowerowania).








Kategoria coś więcej, vegan


Dla Maćka XVI

Środa, 17 maja 2023 · dodano: 17.05.2023 | Komentarze 0


Pojechałem dla Maćka.
To mój siostrzeniec.
Chciałby pojechać na turnus rehabilitacyjny do Ośrodka Rehabilitacyjno-Wypoczynkowego Polanika.
Koszt tego wyjazdu to 13000 PLN

Rowerowania dzień szósty.
Udało się jednak odwiedzić ponownie Lisewo Malborskie i tym razem spożyć obiecanego dzień wcześniej arbuza ;) , a w bonusie trzy soczki roślinne (Mój Kompan również spróbował i był mile zaskoczony- kto wie może i On spróbuje odstawienia...)
Trasa bardzo podobna do wczorajszej, z tym że pojechaliśmy od Palczewa wałem, a nie jak to wczoraj sam zrobiłem odwrotnie.
Dieta Respo mi służy.
Widzę poprawę kondycji (pewnie to zasługa znacznej redukcji wagi), no i świadomego odżywiania.
Nie sądziłem, że posiłek w postaci trzech gruszek, czy np. jednego mango pozwoli normalnie funkcjonować, a i jajecznica z tofu (tofucznica) jest zjadliwa. Jest i smakuje przednio.
Tak jak i wczoraj jazda do celu wycieczki pod lekki zefirek, a powrót z nim w plecy (głównie w plecy). Trochę chłodniej, ale w stabilne 11 stopni powyżej zera to idealna temperatura do rowerowania.
Dzięki, że udało się wspólnie zrobić parę kaemów.












Wszystkie fotki
Kategoria coś więcej, vegan


Uczestnicy

Dla Maćka XIV

Piątek, 12 maja 2023 · dodano: 13.05.2023 | Komentarze 0



Pojechałem dla Maćka.
To mój siostrzeniec.
Chciałby pojechać na turnus rehabilitacyjny do Ośrodka Rehabilitacyjno-Wypoczynkowego Polanika.
Koszt tego wyjazdu to 13000 PLN










Rowerowania dzień czwarty.
Już od jakiegoś czasu chodziła mi po głowie wycieczka koło komina czyli Maraton Dookoła Województwa Elbląskiego. Ponieważ Marecky zaplanował objazd części trasy z piątku na sobotę postanowiłem do Nich dołączyć. Był tylko jeden problem, ale dzięki Przyjacielowi się rozwiązał i można było stanąć na elbląskiej rampie u wylotu na Suchacz punktualnie o 19 (jak zaproponował Org). Za wyjątkiem mojego „Srebrnego Szerszenia” nie było żadnego innego niż „szosa” względnie „gravel”, co wcale mi nie przeszkadzało. Jadę, czym mam, czym lubię rowerować. Wiedziałem, że w nocy może być chłodno i dlatego już na start ubrałem się na długo: termik Brubecka, nogawki Vikinga, krótka koszulka i krótkie gacie od Roberta, czapeczka pod kask. W kieszeni koszulki udało się ulokować kominiarkę od Brubecka, kurtkę od Gianta, rękawiczki długie od Crafta. Od startu starałem się utrzymać żwawe tempo, by nie pozostać w tyle. Marek określił kamienie milowe, czyli miejsca i czas ich osiągnięcia, które należało uzyskać by zmieścić w limicie dwudziestoczterogodzinnym. Znacznie przed czasem dotarliśmy do Braniewa, gdzie w biedronce zrobiliśmy zapasy. Dla mnie: bulgur i jakieś roślinne smootie do tego pięć bananów, jakieś pączki serowe (3 szt.), 2 pączki i dwie puszki 0%, aloe vera (trzy butelki) i izotonik. Ponieważ moje możliwości transportowe były mocno ograniczone, Sławek zapakował bulgur i „browarki” do siebie. Na miejscu pochłonęliśmy: ja: dwa banany, smootie, aloe vera, a Sławek: to słodkie – dzieląc się jednym z „piwerek”. Kiedy okazało się, że prawie wszyscy dotarli do pierwszego kamienia milowego, nie czekając na Ekipę ruszyliśmy dalej żwawym tempem. Oczywiście za chwilę zostaliśmy przez Nich dogonieni i tak tasując się dotarliśmy do Lelkowa. Ponieważ Uczestnicy postanowili tam urządzić krótki popas, a ja byłem fajnie rozgrzany postanowiłem się nie zatrzymywać i dalej podróżować. Do ponownego spotkania doszło w Pasłęku, gdzie był w zasadzie koniec „maratonowego” zmagania, które zaplanował Marecky. Oczywiście razem ze Sławkiem założyliśmy, że jedziemy całość bo taka okazja może się nie powtórzyć (Mój Skarb ma obawy o moją nocną jazdę, ale akceptuje kiedy jadę z Kimś - więc trzeba jechać). Na pasłęckim Lotosie (Olen był nieczynny) zanim zabrałem bulgur od Sławka i go ze smakiem spałaszowałem, nawodniłem się trzem butelkami aloe vera.
Pozostawiwszy odpoczywającą i czekającą na resztę Uczestników Ekipę, ruszyliśmy w ciemną i chłodną noc. Oczywiście w dolinach było znacznie chłodniej, na szczęście ukształtowanie terenu trasy maratonu sprawia, że rowerzysta nie zmarznie. Trochę pobłądziliśmy za Rychlikami, ale na szczęście i ja i Sławek mieliśmy w garminach wgrany i ślad i szybko znaleźliśmy właściwy kierunek. Następny popas pojawił się w Kisielicach, bo tylko tam otwarta była stacja benzynowa. Jakaś kawa, „piwerka”, aloe vera, żelki (wiem, że to nie wegA – miałem wątpliwości kupując, ale dzięki nim udało się odzyskać siły i przetrwać za Gardeją). Kiedy minęliśmy Gardeję, słoneczko już zaczęło operować, pojawił się rowerowy zgon. Wystarczył krótki postój, zdjęcie nogawek Vikinga, zażycie wszystkich żelków z paczki i już po chwili mogłem kontynuować jazdę. Dodatkowo Sławek wsparł mnie swoim izotonikiem. W zasadzie już kierując się na północ zauważyłem, że zgodnie z prognozą będziemy jechać do lekki czołowy, i boczny zefirek. I tak w istocie było. Na kolejny popas zatrzymaliśmy się w Lisewie Malborskim, wybierając tym razem miejscówkę po prawej stronie. Sławkowi zamarzył się arbuz (chwilę wcześnie o tym wspominał) i faktycznie obsługa sklepu nam taki owoc zaserwowała (krojąc i podają na tacy). Do tego znowu jakieś roślinne „paskudztwo”, soczki pomidorowe, izotoniki dla Sławka i można był ruszać dalej, zwłaszcza, że wówczas pojawił się pomysł zmieszczenia w limicie osiemnastogodzinnym (wg garmina Sławka jechaliśmy ok. dwadzieścia dwie godziny). Po tym zasilaniu już nie było czasu na kolejne, a zaplanowana przez Marka nadmierzejowa trasa, jej nawierzchnia i ruch blachosmrodów nie była sprzyjająca dla Sławka szosy. Jeszcze tylko pamiątkowa fotka, po dwa browarki (czarna porzeczka/chia) i do domciu z zanotowanym na liczniku rowerowym 472 kaemami (garmin pokazuje ich zwykle mniej).
Podsumowując:
Sporym wyzwaniem jest utrzymanie pełnego wegA na takich wycieczkach.
Powodem jest słabe zaopatrzenie w tego rodzaju produkty w możliwych do odwiedzenia miejscówkach.
Sytuację ratuje: banan, sok z pomidorów, smootie roślinne.
I chyba na ich zdobyciu (wcześniejszym zanabyciu) muszę się skupić urządzając podobne imprezy.
Dziś pierwszy dzień diety Respo.
Rano waga 82 kg, czuję się dobrze.
Czeka mnie jeszcze wizyta w sklepie by zanabyć zalecane przez Opiekuna Celu suplementy.
Czy zostanę na pełnym wegA, czy zmiękczę jej ortodoksyjność i czas pokaże. Na razie chcę wypróbować zaproponowane menu.
Coś się niepojącego dzieje w ramieniu lewej korby. Nie ma luzu na suporcie, ale się lekko buja. Pewnie odwiedzę zaprzyjaźniony serwis i skonsultuję czy to coś co zauważyłem za Suszem jest poważne, czy wystarczy drobna regulacja.
We wtorek kolejny dzień rowerowania. Pewnie jakaś standardowa setka po pracy.


Kategoria coś więcej, vegan