Info
Więcej o mnie.
2026
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Kwiecień10 - 2
- 2026, Marzec11 - 0
- 2026, Luty4 - 0
- 2026, Styczeń9 - 0
- 2025, Grudzień8 - 0
- 2025, Listopad6 - 0
- 2025, Październik12 - 3
- 2025, Wrzesień10 - 0
- 2025, Sierpień9 - 0
- 2025, Lipiec9 - 0
- 2025, Czerwiec6 - 1
- 2025, Maj12 - 3
- 2025, Kwiecień6 - 0
- 2025, Marzec14 - 1
- 2025, Luty5 - 0
- 2025, Styczeń4 - 0
- 2024, Grudzień6 - 1
- 2024, Listopad5 - 0
- 2024, Październik8 - 0
- 2024, Wrzesień10 - 4
- 2024, Sierpień11 - 1
- 2024, Lipiec11 - 0
- 2024, Czerwiec4 - 0
- 2024, Maj8 - 0
- 2024, Kwiecień8 - 0
- 2024, Marzec8 - 1
- 2024, Luty7 - 0
- 2024, Styczeń1 - 0
- 2023, Grudzień5 - 1
- 2023, Listopad7 - 2
- 2023, Październik8 - 0
- 2023, Wrzesień15 - 0
- 2023, Sierpień10 - 1
- 2023, Lipiec11 - 0
- 2023, Czerwiec11 - 3
- 2023, Maj15 - 3
- 2023, Kwiecień13 - 2
- 2023, Marzec10 - 5
- 2023, Luty6 - 0
- 2023, Styczeń7 - 6
- 2022, Grudzień4 - 0
- 2022, Listopad9 - 0
- 2022, Październik9 - 0
- 2022, Wrzesień12 - 0
- 2022, Sierpień12 - 3
- 2022, Lipiec14 - 0
- 2022, Czerwiec12 - 1
- 2022, Maj16 - 1
- 2022, Kwiecień11 - 5
- 2022, Marzec19 - 1
- 2022, Luty8 - 0
- 2022, Styczeń14 - 0
- 2021, Grudzień3 - 2
- 2021, Listopad18 - 0
- 2021, Październik11 - 1
- 2021, Wrzesień9 - 0
- 2021, Sierpień8 - 0
- 2021, Lipiec11 - 1
- 2021, Czerwiec14 - 3
- 2021, Maj14 - 2
- 2021, Kwiecień10 - 3
- 2021, Marzec11 - 4
- 2021, Luty4 - 5
- 2021, Styczeń1 - 0
- 2020, Grudzień8 - 13
- 2020, Listopad7 - 8
- 2020, Październik7 - 2
- 2020, Wrzesień9 - 4
- 2020, Sierpień15 - 15
- 2020, Lipiec11 - 4
- 2020, Czerwiec12 - 1
- 2020, Maj9 - 8
- 2020, Kwiecień10 - 15
- 2020, Marzec9 - 5
- 2020, Luty8 - 14
- 2020, Styczeń3 - 3
- 2019, Grudzień2 - 1
- 2019, Listopad9 - 3
- 2019, Październik11 - 8
- 2019, Wrzesień12 - 3
- 2019, Sierpień8 - 4
- 2019, Lipiec7 - 1
- 2019, Czerwiec17 - 0
- 2019, Maj16 - 4
- 2019, Kwiecień13 - 1
- 2019, Marzec17 - 6
- 2019, Luty12 - 7
- 2019, Styczeń5 - 3
- 2018, Grudzień3 - 3
- 2018, Listopad11 - 8
- 2018, Październik16 - 14
- 2018, Wrzesień16 - 23
- 2018, Sierpień16 - 16
- 2018, Lipiec8 - 9
- 2018, Czerwiec16 - 9
- 2018, Maj22 - 31
- 2018, Kwiecień23 - 46
- 2018, Marzec18 - 38
- 2018, Luty9 - 26
- 2018, Styczeń8 - 32
- 2017, Grudzień11 - 23
- 2017, Listopad15 - 19
- 2017, Październik15 - 24
- 2017, Wrzesień18 - 20
- 2017, Sierpień18 - 16
- 2017, Lipiec17 - 18
- 2017, Czerwiec13 - 21
- 2017, Maj16 - 12
- 2017, Kwiecień8 - 2
- 2017, Marzec13 - 8
- 2017, Luty13 - 10
- 2017, Styczeń8 - 4
- 2016, Grudzień8 - 3
- 2016, Listopad18 - 7
- 2016, Październik19 - 6
- 2016, Wrzesień22 - 8
- 2016, Sierpień17 - 11
- 2016, Lipiec16 - 10
- 2016, Czerwiec19 - 18
- 2016, Maj14 - 9
- 2016, Kwiecień21 - 11
- 2016, Marzec17 - 22
- 2016, Luty17 - 9
- 2016, Styczeń13 - 14
- 2015, Grudzień12 - 6
- 2015, Listopad15 - 17
- 2015, Październik23 - 19
- 2015, Wrzesień19 - 23
- 2015, Sierpień19 - 13
- 2015, Lipiec20 - 24
- 2015, Czerwiec17 - 7
- 2015, Maj16 - 12
- 2015, Kwiecień20 - 13
- 2015, Marzec12 - 25
- 2015, Luty12 - 30
- 2015, Styczeń13 - 33
- 2014, Grudzień12 - 21
- 2014, Listopad19 - 33
- 2014, Październik18 - 19
- 2014, Wrzesień17 - 13
- 2014, Sierpień21 - 18
- 2014, Lipiec21 - 17
- 2014, Czerwiec16 - 23
- 2014, Maj12 - 29
- 2014, Kwiecień13 - 24
- 2014, Marzec15 - 31
- 2014, Luty8 - 27
- 2014, Styczeń6 - 17
- 2013, Grudzień14 - 36
- 2013, Listopad13 - 14
- 2013, Październik17 - 18
- 2013, Wrzesień18 - 19
- 2013, Sierpień13 - 11
- DST 76.45km
- Czas 03:46
- VAVG 20.30km/h
- VMAX 50.20km/h
- Sprzęt Giant Boulder
- Aktywność Jazda na rowerze
Środowa latareczka z Ekipą
Środa, 18 lutego 2015 · dodano: 18.02.2015 | Komentarze 0
Tym razem oprócz tradycyjnego "ugnia i kiełby" na pierzchalskiej wiacie raczyliśmy się kulinarnie pieczonymi ziemniaczkami wzbogaconymi o masełko czosnkowe przygotowanym specjalnie na tę okazję przez Krzysia... Mmnnnnniammmmmmm ;)Tradycyjnie też (już po raz drugi) w drodze powrotnej zgubiłem leśny szlak, ale jakoś dotarłem do Ekipy...
Naszą "Środową latareczkę" oprócz "żelaznego składu" w osobach:Roberta, Władka, Sławka i Krzysia wzbogacili: Cristo32, Zbyszek i Karol.
Dzięki Całej Ekipie za Towarzystwo i Wspólne kręconko :)

Środowa latareczka z Ekipą © sierra
Kategoria coś więcej
- DST 376.00km
- Czas 19:19
- VAVG 19.47km/h
- VMAX 47.50km/h
- Sprzęt Giant Boulder
- Aktywność Jazda na rowerze
Zimą do Piekła (Helu) ;)
Piątek, 13 lutego 2015 · dodano: 15.02.2015 | Komentarze 7
"Jestem wolny od teraz do jutra wieczór. Może dystansik ?..." -taką krótką wiadomość tekstową na mojego Samsunga Younga. Miałem spore wątpliwości bo jak "dystansik", to może być wyłącznie Nocny Hel (który już od kilku dni za mną chodził)... kolejne wątpliwości, to czy taką "podróż" wytrzyma lekko nadwyrężony napęd "Mojej Gwiazdy".I cykloza zwyciężyła... oddzwoniłem.
Od razu Krzyś zaproponował wizytę (przed) by spróbować jeszcze się dokładniej przyjrzeć "układowi przeniesienia napędu"... no i ubrałem się rowerowo (chyba podświadomie) przeczuwając, że od razu po wizycie u Pana Doktora zaczniemy nocny trip. Jak się zaraz po kilku minutach przekonałem, przyczyna niedomagania była tak trywialna, że aż głupio pisać (były nim zaplątane w tylną kasetę resztki linki naciągowych Mojej Nowej Sakwy, kilogram błota, resztki sierści jakiegoś mało ostrożnego stworzenia... i jeszcze wiele innych nieidentyfikowalnych rzeczy).
Pozbawiony Głównego Argumentu Przeciw wspólnego wyjazdu, udałem się w celu doładowania baterii na długą nocną podróż.
Wybór mógł być tylko jeden, a i "wciągnięcie" ulubionej pizzy, poprawionej lazanią i wizyta u Sławka nastawiły mnie mocno optymistycznie, zwłaszcza, że swój udział wizyty w Piekle zadeklarował Robert.
I tak kwadrans przed 19 pojawiłem się na zbiórce, a chwilę później razem z Krzysiem i Robertem lekkim galopem ruszyliśmy na szlak. Jak się później okazało, to ładowanie kalorii, było na tyle skuteczne, że kolejny "posiłek" (składający się z ciastek, batonów, pierników i genialnie gorącej herbaty) zaliczyliśmy chyba w jedynym otwartym na promenadzie helskiej spożywczaku.
No ale to było później...
Już po dotarciu do Gdańska, bez słowa sprzeciwu, namówiłem Roberta i Krzysia do małego skoku w bok na rowerowy licznik w Gdańsku-Wrzeszczu, a następnie już bez fajerwerków, nadmorską promenadą przez Brzeźno, Sopot dotarliśmy do Skweru Kościuszki w Gdyni. Tam, jak się okazało, zbyt wcześnie (towarzyszył Nam jeszcze, aż do Pucka, by dołączyć do Marka, który miał w planie eksplorację podtrójmiejskich okolic) pożegnałem Roberta. Sorry Robert ;)
Wspólne zwiedzanie ulubionej, tym razem mocno zmrożonej, ścieżki, tnąc "Naszymi Nożami" mroźne (coraz mroźniejsze) nadmorskie powietrze, okraszone gęstą jak mleko, mgłą pozbawieni miłych dla oka, nadpuckich klifowych widoczków (widzialność oceniałem na jakieś 10 metrów) zakończyliśmy w Pucku.
Po pożegnaniu Roberta, jeszcze się bardziej ochłodziło, mgła gęstniała, ścieżka była nierówna i bardzo zmrożona (niewykluczone, że już niedługo będzie nowa, mam nadzieję, że nie polbrukowa, ścieżka rowerowa i zastąpi tę szutrową (aczkolwiek My wolimy tę nierówną, relatywnie mało uczęszczaną terenową ddr'kę) dotarliśmy do bram kosy helskiej, by po kilku dłuższych chwilach Osiągnąć Założony Cel Podróży.
Szkoda, że egipskie ciemności, gęsta mgła uniemożliwiały pełne (fotograficzne i wzrokowe) delektowanie się Osiągniętym Sukcesem. Ponieważ oczekiwanie na otwarcie kulinarnych helskich miejscówek nie miałoby sensu, zarządziliśmy odwrót. Przed dotarciem do Juraty w jednej z przydrożnych wiatek, udałem się w krótko trwające "objęcia Morfeusza" (Krzyś mówił później, że nawet chrapałem), ale przejmujący ziąąąąb nie pozwolił na dłuższą regenerację. O dziwo, ta chwila zapomnienia pomogła i nawet poruszając się dalej zbytnio nie odczuwałem senności. Na molo w Juracie, trochę podriftowaliśmy i już bez przeszkód obtrąbywani przez kierowców blachosmrodów z wyraźną ulgą wróciliśmy do naturalnego środowiska (terenu) dla Naszych rumaków. W nocy podróżowaliśmy po zmarzniętym, twardym singielku nad klifem Zatoki Puckiej, wracając, warunki zmieniły się radykalnie i żeby przebyć ten odcinek, odległość od krawędzi klifu trzeba było zmniejszyć z jakiś 1,5 do chyba jednego metra (jadąc po niezbyt równej trawiastej nawierzchni).
Wcześniej Krzyś planował by dokręcając do czterech setek, zrobić jeszcze Jastrzębią Górę, Karwię, Krokową), ale po krótkim namyśle odpuściliśmy bo jedynym niezwykłym widokiem była wszechobecna, gęsta i mroźna mgła.
Po kulinarnym popasie w "Nadmorskiej" w Pucku (dotarliśmy tam trochę przed czasem, warto było poczekać), pokonaniu błotnistego odcinka nad klifem, za pałacem w Rzucewie pogoda zmieniła się radykalnie, opadła mgła i wyszło słoneczko no wreszcie zrobiło się cieplej. Niestety widoki się poprawiły, ale już niekoniecznie gruntowa nawierzchnia.
Lekko ubłotnieni dotarliśmy do cywilizacji (Gdynia), a następnie już znanym i utartym szlakiem Krzysiowi udzieliła się atmosfera Walentynek i się uparł odczarować księżniczkę, ledwo go powstrzymałem, no bo chyba nie był to ropuch ;) ...
W Gdańsku, Krzyś mnie namówił, by odrzucić "junk food" w KFC (raz w tygodniu w zupełności wystarczy) i wybrać inną miejscówkę na ratujące życie, kulinarne wsparcie. Morfeusz zaczął obejmować Nas swoimi ramionami po upuszczeniu Gdańska, i chyba gdzieś za Wiślinką, zostałem skutecznie przekonany przez obsługę spotkanego sklepiku, że mix mlecznej czekolady z energetykiem, przynajmniej na kierowcę-męża działa ożywczo. Zatem nabyłem "to cudowne lekarstwo na sen" i po jego zaaplikowaniu (Krzyś nie chciał mieszać dwóch różnych "powerów" z czekoladą) po następnych kilku kaemach miałem wrażenie, że pomogło.
Znowu zaczęło się ochładzać, ale przynajmniej mogliśmy podziwiać niezwykle rozgwieżdżone niebo i rezygnując z moich nawigacyjnych pomysłów (może przez Ostaszewo, Nowy Staw, Jazowo) nie witani kwiatami, hostessami, szampanem z prawdziwą ulgą zakończyliśmy tę pełną niezwykłych wrażeń, zimową wyprawą do "Piekła".
W niedzielę Marek zaproponował szwendanko w okolicach Ebowa z kulminacyjnym "ugniem i kiełbą" na Pierzchałach, ale na tą wycieczkę zaspałem (wstałem około 11), a Krzyś w niej uczestniczył.
Świetny spontaniczny pomysł Krzysia (który, już od kilku dni zimowo chciałem zrealizować sam), Jego serwisowe wsparcie "Mojej Gwiazdy", przed wycieczkowe kulinarne wsparcie u Jacka, udział Naszego Rowerowego Mistrza, no i trudna pełna wyzwań wycieczka-to jest To co Lubi Moja Cykloza :)
Dzięki Krzyś, Robert za Towarzystwo i Wspólne Kręconko :)
Słowem Kawał Dobrej Trochę Ekstremalnej Rowerowej Roboty :)
P.S.
Obiecałem Sławkowi powtórkę za tydzień... czy pojedziemy i czy pojedzie jeszcze Ktoś czas pokaże ;)
kilka fotek z piątku
i kilka sobotnich

Zimą do Piekła (Helu) ;) © sierra

Najpierw Coś na rozruch © sierra

Lekko w bok na licznik rowerowy do Wrzeszcza © sierra

Jeszcze na molo w Brzeźnie © sierra

Za chwilę opuścimy Gdynię © sierra

Mgła jak mleko w Jastarni © sierra

Ten pierwszy od prawej, to "Moja Gwiazda" © sierra

Lodowisko na molo w Juracie © sierra

Szprychy malowane mrozem © sierra

Ładowanie baterii w "Nadmorskiej" w Pucku © sierra

Uwaga: Ten pomost jest ruchomy, mocno mnie korciło ;) © sierra

Za Rzucewem wyszło słoneczko :) © sierra

Kultowa łajba, na kultowym szlaku © sierra

No i dotarliśmy do Gdyni © sierra

Nawet Chciał, Ją pocałować ale Go powstrzymałem ;) © sierra
Kategoria coś więcej
- DST 78.81km
- Czas 04:16
- VAVG 18.47km/h
- VMAX 49.50km/h
- Sprzęt Giant Boulder
- Aktywność Jazda na rowerze
Srodowa latareczka w Tłusty Czwartek z Ekipą
Czwartek, 12 lutego 2015 · dodano: 12.02.2015 | Komentarze 1
Wprawdzie napęd "Mojej Gwiazdy" miałby inne zdanie, ale postanowiłem podjąć propozycję Krzysia i zanim zjawiłem się pod netoperkiem na zbiórce, postanowiłem zrobić jeszcze małe kółeczko przez Modrzewinę.Miał to być test jeszcze ledwie dychającego napędu i po próbie sforsowania błotnistego pola, stwierdziłem, że wycieczkę do Pasłęka jeszcze powinien wytrzymać.
Nie licząc na powalającą frekwencję, razem z Krzysiem przebiliśmy się przez zatłoczone Ebowo, gdzie "pod oplem" miał czekać jeszcze Władek.
Tymczasem oprócz wyżej wymienionego, Nasze zaproszenie przyjął Sławek i tak lekkim truchtem dotarliśmy do Pasłęka.
Zanim odnaleźliśmy "Pączki Raffiego" (nikt z Nas nie wiedział gdzie znajduje się kultowa cukiernia) mieliśmy krótką przerwę techniczną. Po załataniu dętki, stwierdziwszy że na konsumpcję tłusto-czwartowych delicji w pasłęckich cukierniach jest trochę późnawo, uznając że połączymy przyjemne z pożytecznym udaliśmy się na jedną ze stacji benzynowych. Tam po spałaszowaniu całkiem niezłych wypieków i uzupełniwszy zawartość tylnej gumy Sławka o życiodajne powietrze, mając do wyboru rundkę dokoła Jeziora Drużno, bądź lekką wspinaczkę do Młynar, wybraliśmy to drugie. I tak znanym szlakiem, biorąc pod uwagę moooocno nadwyrężoną kondycję elementów przeniesienia napędu "Mojej Gwiazdy", poturlaliśmy się zaliczając jeszcze krótkie międzylądowanie w zaprzyjaźnionej sklepowej miejscówce i tak dobiliśmy do portu.
Miłym akcentem, udało się wygospodarować jeszcze chwilę na podsumowanie dzisiejszej podróży, była wizyta w bezpiecznej przystani Jednego z Nas. Dzięki Sławek :)
Dzięki Całej Ekipie za Towarzystwo i Wspólne kręconko :)

Środowa latareczka w Tłusty Czwartek z Ekipą © sierra

Czy da się tędy przejechać © sierra

Gdzie w Pasłęku są "Pączki Raffiego" © sierra
Kategoria coś więcej
- DST 83.01km
- Czas 04:35
- VAVG 18.11km/h
- VMAX 48.20km/h
- Sprzęt Giant Boulder
- Aktywność Jazda na rowerze
Środowa latareczka we wtorek z Ekipą
Wtorek, 10 lutego 2015 · dodano: 10.02.2015 | Komentarze 1
Środową latareczkę postanowiliśmy zrobić we wtorek ;)I tak pod netoperkiem udało się zgromadzić Ekipę w składzie: Władek, Krzyś, Sławek i Karol. Dość sprawnie udało się dotrzeć do kultowej ulubionej leśnej miejscówki, gdzie dołączył Robert. Po zwyczajowym "ugniu i kiełbie" postanowiliśmy terenowo dotrzeć do portu, co nie było takie proste zważywszy Nasze umęczone napędy (zwłaszcza Krzysia), którego My Przyjaciele zostawiliśmy na jednym z błotnistych podjazdów.
Wiadomo, zresztą nie od dziś, że "rannych nie zabieramy, ale też nie dobijamy" ;)
Krzyś oczywiście poradził sobie z awarią, jak przystało na zawodowca i za chwilę, kiedy z kolei ja zagubiłem się gdzieś w lesie... "wyciągnął pomocną dłoń".
Dzięki Całej Ekipie z Towarzystwo i Wspólne Kręconko :)
P.S.
Marek zaproponował niedzielne szwendanko w tamtych okolicach i biorąc pod uwagę dość zmienną aurę może być ciekawie ;)

Środowa latareczka we wtorek z Ekipą © sierra

Polaków rowerowe rozmowy © sierra
Kategoria coś więcej
- DST 84.80km
- Czas 04:41
- VAVG 18.11km/h
- VMAX 33.00km/h
- Sprzęt Giant Boulder
- Aktywność Jazda na rowerze
Przejmujący powrót do przeszłości
Poniedziałek, 9 lutego 2015 · dodano: 09.02.2015 | Komentarze 2
Dzisiejszy "Spacerek..." był dość nietypowy. Postanowiliśmy zrezygnować z ulubionego singielka i... w zasadzie to był pomysł Krzysia, zagłębić się w mrocznej przeszłości tego miejsca... niezwykły spokój, cisza... i tylko gdzieś w oddali szum fal...Dzięki Władek, Krzyś za Towarzystwo i Wspólne kręconko :)

Przejmujący powrót do przeszłości © sierra

Niezwykły spokój i cisza tego miejsca © sierra
więcej fotek
Kategoria coś więcej
- DST 170.18km
- Czas 08:03
- VAVG 21.14km/h
- VMAX 33.00km/h
- Sprzęt Giant Boulder
- Aktywność Jazda na rowerze
Nocna pętla z Krzysiem
Piątek, 6 lutego 2015 · dodano: 07.02.2015 | Komentarze 3
Wprawdzie, plan był bardziej ambitny zwłaszcza, że pogoda dopisała (wbrew katastroficznym zapowiedziom) ale biorąc pod uwagę całokształt wycieczki było rewelacyjnie. Po przebiciu się lokalnymi dróżkami do Nowego Dworu Gdańskiego, udało się przeżyć w towarzystwie blachosmorodów dużych i małych jadąc naszą siódemkową krajówką. Zatem po przekroczeniu wiślanego mostu, pokręciliśmy na Sobieszewską Wyspę, następnie udało się zdążyć przed zamknięciem kulinarnej miejscówki, a po doładowaniu baterii, szlakiem Motławy, nabierając nadwątlonych sił w tczewskiej miejscówce, rzucić cumy w Ebowie. Był jeszcze pomysł, by po wymianie łańcucha jeszcze wystartować na mierzjeowy singielek (dobić do trzystu), ale zwyciężył zdrowy rozsądek i postanowiłem na dzisiaj zakończyć rowerowe wojaże.Wcześniej pisałem, że plan był bardziej ambitny, bo chciałem wspólnie z Krzysiem zrobić lutowy Hel, ale biorąc pod uwagę stan napędów (mocno nadwyrężony wycieczką Krzysia z Markiem do Koronowa) oraz początki grypy, anginy, zapalenia płuc (niepotrzebne skreślić) u Mojego Kompana Dzisiejszej Wycieczki-Wspólnie postanowiliśmy, że półwysep zrobimy "inną razą".
Dzięki Krzyś za Towarzystwo i Wspólne Kręconko :)
więcej fotek

Nocna pętla z Krzysiem © sierra

Plan był bardziej ambitny © sierra

Śluza w Przegalinie © sierra

Opuszczamy Wyspę Sobieszewską © sierra

Byliśmy ostatnimi klientami tego wieczoru © sierra

Na szlaku Motławy © sierra

Jeszcze na szlaku © sierra

Jeszcze tylko ostatnia prosta © sierra
Kategoria coś więcej
- DST 76.75km
- Czas 04:04
- VAVG 18.87km/h
- VMAX 53.20km/h
- Sprzęt Giant Boulder
- Aktywność Jazda na rowerze
Z Ekipą na Pierzchały
Środa, 4 lutego 2015 · dodano: 04.02.2015 | Komentarze 0
Jeśli "Środowa latareczka" to tylko Pierzchały.Wprawdzie nieśmiało zaproponowałem latarkowy singielek na mierzei, Krzyś zaproponował: "Dookoła Drużna", ale w końcu bez słowa sprzeciwu poddaliśmy się sugestii Władka (bo jeśli zaliczyć przyziemienie, to zdecydowanie lepiej na nieuczęszczanym dukcie leśnym niż pełnym blachosmrodów-asfalcie.
I tak w składzie: Robert, Władek, Cristo32 i Krzyś, tym razem omijając szerokim łukiem, oblodzoną leśną Jelenią Dolinę, z międzylądowaniem w Majewie, w dość żwawym tempie dotarliśmy do celu.
Po obowiązkowym: ugniu i kiełbie, driftując po pokrytych lodem leśnych ścieżkach (nie obyło się bez małych dwóch gleb) , dobiliśmy do portu.
Dzięki Całej Ekipie za Towarzystwo i Wspólne kręconko :)

Z Ekipą na Pierzchały © sierra

Powrót leśno-lodowym driftem © sierra
Kategoria coś więcej
- DST 59.48km
- Czas 03:10
- VAVG 18.78km/h
- VMAX 49.00km/h
- Sprzęt Giant Boulder
- Aktywność Jazda na rowerze
Elbląskie Orły w Ptasim Raju
Poniedziałek, 2 lutego 2015 · dodano: 02.02.2015 | Komentarze 0
Pierwszy dzisiejszy pomysł na "Nocny spacerek..." podchwycił Władek, następnie dość długo zwlekając Sławek, a pod "netoperkiem" dość niespodziewanie pojawił się Krzyś, który wspólnie z Markiem przebił "Anglika" styczniowym bikestatsowym dystansem.Uznając, że lekki południowo-zachodni zefirek, może Nam uprzykrzyć drogę powrotną (w zasadzie 40 kaemów by nam "umilał" podróż), wspólnie ustaliliśmy, że trzeba, trochę dla odmiany, odwiedzić pod elbląski "Ptasi Raj". Naprawdę warto. To tylko jedna wiatka (porównując z sobieszewskim), ale widok na Zalew Wiślany i skąpany w nim Księżyc, był co najmniej niezwykły-zwłaszcza, że dzisiaj był znowu wyjątkowy (kiedyś wracając leśnymi duktami z Pierzchał było tak widno, że mogliśmy wyłączyć Nasze latareczki).
Następnie przyszła kolej na płytowe ddr-ki Zalewu Wiślanego, gdzie na tle "Łysego" udało się utrwalić fotograficznie, Ekipę, a następnie krótką ale dość intensywną wysoczyznową wspinaczką, dobić do portu.
Dzięki Całej Ekipie za Towarzystwo i Wspólne Kręconko :)

Elbląskie Orły w Ptasim Raju © sierra

Miejsce dzisiejszej zbiórki © sierra

Czas na krótką przerwę © sierra
Kategoria coś więcej
- DST 188.93km
- Czas 10:00
- VAVG 18.89km/h
- VMAX 33.90km/h
- Sprzęt Giant Boulder
- Aktywność Jazda na rowerze
Ostatnia w styczniu.
Sobota, 31 stycznia 2015 · dodano: 01.02.2015 | Komentarze 5
Taki był plan: "jutro ok. 9:30 z pod Special Pubu, planujemy się bryknąć na mierzeję (niektórzy tylko w jedną stronę)... jeśli mnie natchnie to może po Kątach Rybackich (tam ekskluzywny mały popasik) bryknę jeszcze gdzieś dalej (może znowu do KFC do 3-miasta) i przez Tczew i Nowy Staw do Ebowa... ale to tylko taki luźny pomysł..."
Ostatnia w styczniu © sierra

Mierzeja w zimowej scenerii © sierra

Ulubionym skrótem przez Wyspę Sobieszewską © sierra

Poproszę jeden na wynos © sierra
Kategoria coś więcej
- DST 95.40km
- Czas 05:07
- VAVG 18.64km/h
- VMAX 34.30km/h
- Sprzęt Giant Boulder
- Aktywność Jazda na rowerze
Latarkowo Mierzejowym singielkiem z Ekipą
Czwartek, 29 stycznia 2015 · dodano: 30.01.2015 | Komentarze 0
W planie było trochę więcej, ale perspektywa powrotu z lekkim wstrzymującym zefirkiem powstrzymała Nas do dociągnięcia do Kątów Rybackich.Trochę nim sponiewierani w drodze powrotnej z nieukrywaną ulgą w końcu rzuciliśmy cumy.
Dzięki Całej Ekipie za Towarzystwo i Wspólne kręconko :)

Latarkowo Mierzejowym singielkiem z Ekipą © sierra
Kategoria coś więcej










