Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi sierra z miasteczka Elbląg. Mam przejechane 212829.58 kilometrów w tym 0.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.26 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie. 2026 button stats bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy sierra.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 146.55km
  • Czas 06:44
  • VAVG 21.76km/h
  • VMAX 43.70km/h
  • Sprzęt Giant Boulder
  • Aktywność Jazda na rowerze

Miłego odreagowywania ciąg dalszy

Środa, 11 czerwca 2014 · dodano: 11.06.2014 | Komentarze 0

Udało się jeszcze załatwić dodatkowe dwa dni urlopu... może w piątek wybrać się na Hel...
Jak miło wymoczyć zwłoki
Jak miło wymoczyć zwłoki © sierra
Czasami trzeba sprawdzać nieodebrane połączenia. Poza tym OK
Czasami trzeba sprawdzać nieodebrane połączenia. Poza tym OK © sierra
kilka dodatkowych fotek

 
Kategoria codzienność


  • DST 147.83km
  • Czas 06:20
  • VAVG 23.34km/h
  • VMAX 50.50km/h
  • Sprzęt Giant Boulder
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dla odreagowania trzech siódemek Mareckiego

Wtorek, 10 czerwca 2014 · dodano: 10.06.2014 | Komentarze 1

Przezornie zabezpieczyłem sobie kilka dni urlopu w firmie by odreagować pomysł Marka.
Skoro więc pogoda dopisała postanowiłem trochę poplażować i zmoczyć zwłoki na Mierzei Wiślanej. I zupełnie przy okazji udało się ustanowić nowy rekord w kultowej cukierni w Sztutowie. 
Kręcąc od Nowakowa prawie wpadłem na Sebę i chyba Sylwka, którzy próbowali mnie zachęcić do Ich wycieczki. Sorry ale już trochę kaemów miałem zrobione, a "kiszki marsza grały", więc postanowiłem jeszcze odwiedzić miejscówkę u Jacka, która jak się okazało dzisiaj była nieczynna.
Rekord w Ptysiu pobity (16. gałek)
Rekord w Ptysiu pobity (16. gałek) © sierra
Piaszczyście w Piaskach
Piaszczyście w Piaskach © sierra
Upragniona kąpiel
Upragniona kąpiel © sierra
Tych plaż się nie sprząta. I niech tak zostanie
Tych plaż się nie sprząta. I niech tak zostanie © sierra
Krótki popas i trochę terenu
Krótki popas i trochę terenu © sierra
i jeszcze kilka fotek


   
Kategoria codzienność


  • DST 737.20km
  • Czas 35:00
  • VAVG 21.06km/h
  • Sprzęt Giant Boulder
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Trzy siódemki Mareckiego z Krzysiem i Leszkiem zrobione

Piątek, 6 czerwca 2014 · dodano: 09.06.2014 | Komentarze 11

Elbląski Oficer Rowerowy zaproponował uczczenie dość okrągłej rocznicy założenia Elbląga w nietypowy sposób. Dość szybko zostałem porażony tym pomysłem, ale zdając sobie sprawę, że "Moja Gwiazda" i "Mój Nowy Bagażnik z Sakwą" to nie najlepszy sprzęt by sprostać temu wyzwaniu, pojawiły się wątpliwości.
Na ostatniej "Środowej Latareczce z Kapuśniaczkiem" Leszek (Lesiutek) wyraził chęć uczestnictwa i musiał być dość przekonywujący, że w czwartek dostałem krótką wiadomość tekstową od Krzysia, że startujemy w piątek o osiemnastej z pod "netoperka" (czyli kilka godzin przed wyjazdem Inicjatora).
Oczywiście tradycyjnie kilka minut przed godziną startu na miejsce zbiórki dotarła "Moja Gwiazda-Ciężarówka" na osławionych Conti 26" 2.2 , kilka chwil później Krzyś. Przyjechał też przedstawiciel info.elblag.pl ale bez hostess, kwiatów, szampana i paparazzich.
Ponieważ Leszek miał drobną awarię (okazało się, że jego Kubuś złapał kapcia) wyjazd trochę się opóźnił.
Podróżując "7" zaproponowałem zabawę w liczenie wyprzedzających Nas samochodów. Krzyś liczył Volkswageny, Leszek Hyundai'e a ja-Skody. Oczywiście nie muszę pisać, kto wygrał.
Interwałowa jazda zaczęła się kilka kilometrów dalej. Chłód nocy sprawił, że zawartością "Mojego Nowego Bagażnika z Sakwą" wsparłem i obdzieliłem Moich Kompanów (zresztą nie ostatni). Trasa do Miastka (podziękowania dla Ekipy lokalu rozrywkowego za nietanie, ale bardzo potrzebne wsparcie Naszych nadwątlonych pokonanymi hopkami ) to rowerowa pustynia. W Białym Borze już mocno znużeni spróbowaliśmy przystankowej drzemki.  W Szczecinku podczas ładowania baterii dowiedzieliśmy się, że Ekipa Marka trochę się zdekompletowała i pozostał tylko Robert i Wojtek. Przejeżdżając przez Jastrowie, przypomnieliśmy sobie zeszłoroczną wyprawę na Borne Sulinowo. W Złotowie krótka pauza na kolejne wsparcie kulinarne. Po Więcborku kolejnym puntem programu na mapie Marka było Nakło nad Notecią. Chyba przed Bydgoszczą nasze zmęczone zwłoki udało się umieścić w przydrożnej wiacie i udać się w ramiona Morfeusza. Już w samym mieście spotkaliśmy rowerowych policjantów (jechali na Kross'ach) a Leszek zaprowadził Nas na tamtejszy rynek, gdzie udało się trochę wzmocnić. Przez Toruń przeprowadził Nas w tempie ekspresowym Leszek, a spotkani bikerzy pomogli odnaleźć właściwą drogę na zaplanowany przez naszego OR-a szlak. Chwila kryzysu pojawiła się na jednej ze stacji benzynowych (notabene to najlepsze, najpewniejsze miejsce, gdzie można się wzmocnić) ale Nasz Przewodnik Krzyś, że to jest maraton i nie czas na słabość i po odzieżowym wsparciu Kamratów ruszyliśmy w kolejną ciemną, ale chyba cieplejszą niż poprzednia noc. Po tych argumentach "dostaliśmy skrzydeł" (a może sprawiło to ukształtowanie terenu) i minąwszy piękny, nocny widok na golubsko-dobrzyńską warownię (nie było czasu na fotki) dojechaliśmy do Rypina, gdzie na tamtejszej stacji benzynowej jakiś właściciel pojazdu rodem z Bawarii zajechał z fantazją pod dystrybutor.
Leszek w pewnym momencie zauważył, że podróżuję całą szerokością drogi (co dziwne ja tego tak nie odbierałem) i w kolejnej wiacie na chwilę padłem nieżywy. Dojazd od Żuromina do Mławy, gdzie planowo mieliśmy się posilić obfitował w próby (nie zawsze udane) walki z sennością i pokryte drobnymi kamykami podjazdy, po których przemykały na granicy z przyczepności blachosmrody. Zaraz po dotarciu do Mławy (tak przebiegał wytyczony przez Marka ślad) skręciliśmy na Działdowo i po kilku kilometrach wzmocniliśmy kulinarnie Nasze organizmy (to był dobry pomysł bo do Gietrzwałdu zmagaliśmy z dość uciążliwym przeciwnym zefirkiem).
Po wyjeździe w Rychnowo na starą siódemkę Nasze zmęczenie było tak duże, że zamiast kierunku na Ostródę (staraliśmy się do tego przekonać Leszka) chcieliśmy pojechać na Warszawę. Pod Ostródą w "Leśnym Runie", gdzie po sympatycznym jedzonku była też chwila na krótką rozmowę z turystkami z Tychów (wybierały się nad morze), dowiedzieliśmy się, że z Ekipy Marka odpadł Wojtek (musieli zmienić plan maratonu) i jadą tylko we dwóch z Robertem. Zaraz za Ostródą skręciliśmy na Łuktę i zmagając się licznymi podjazdami dotarliśmy do Morąga.Jak mówił Krzyś do Pasłęka już tylko z górki i pewnie tak jest jeśli punktem odniesienia będą przebyte wcześniej przedkościerzyńskie hopki (zresztą wystarczy porównać zapis śladu GPS przez mojego Samsunga Younga wspartego dwoma powerbankami, że płasko nie było). Jeszcze małe błądzonko po Pasłęku i holowanie Moich Kolegów (jednego z Nich mocno zmęczonego, drugiego kontuzjowanego) do Ebowa i po pamiątkowej fotce na placu Jagiellończyka (nie było wiwatujących tłumów, hostess, szampana i fotoreporterów) zakończyliśmy trzydniowe zmagania rowerowe z pomysłem Marka.
Podziękowania należą się oczywiście Moim Współtowarzyszom Podróży, i czego bym nie napisał to nie odda Tego co Razem doświadczyliśmy.
Dzięki za wspóne kręconko :)
P.S.
Czas przejazdu ten efektywny podałem z licznika Leszka (nasze się zerują).
Z Elbląga wyjechaliśmy w piątek kilka minut przed 19, a do brzegu dobiliśmy w niedzielę ok godziny 15:30.
Ta wycieczka to była próba sił, próba pokonania własnych słabości no i pobicia dotychczasowego rekordu 361km.
No i udało się.
Ale to nie tylko moja zasługa.
Nie zawiódł też sprzęt. 
A ludzie się spisali.

Zmęczeni, ale szczęśliwi. Trzy siódemki Mareckiego zrobione
Zmęczeni, ale szczęśliwi. Trzy siódemki Mareckiego zrobione © sierra
Efektywny czas jazdy wg licznika Leszka to 31 godzin. Planu Mareckiego czterdziestu godzin brutto nie dalo się osiągnąć
Efektywny czas jazdy wg licznika Leszka to 31 godzin. Planu Mareckiego czterdziestu godzin brutto nie dalo się osiągnąć © sierra
Tylko Leszka licznik pokazał efektywny czas jazdy
Tylko Leszka licznik pokazał efektywny czas jazdy © sierra
Tu wszysto się zaczęło. Był też przedstawiciel info.elblag.pl. Po Leszka (jeszcze robił kapcia) musieliśmy podjechać
Tu wszysto się zaczęło. Był też przedstawiciel info.elblag.pl. Po Leszka (jeszcze robił kapcia) musieliśmy podjechać © sierra
Zbyt chłodna noc na krótką przerwę ale trochę potrzebna. Dla mnie
Zbyt chłodna noc na krótką przerwę ale trochę potrzebna. Dla mnie "łóżka" zabrakło © sierra
To miejsce zwiedziliśmy kiedyś (pamętne Borne Sulinowo) dużo dokładniej
To miejsce zwiedziliśmy kiedyś (pamętne Borne Sulinowo) dużo dokładniej © sierra
Leszek zaprowadził Nas do knajpy na Rynku, po czym sam wybrał inną miejscówkę na kulinarny popas
Leszek zaprowadził Nas do knajpy na Rynku, po czym sam wybrał inną miejscówkę na kulinarny popas © sierra
Mieliśmy zjeść śniadanie w Mławie. Tu gdzieś przed Działdowem
Mieliśmy zjeść śniadanie w Mławie. Tu gdzieś przed Działdowem © sierra

dzień wyjazdu
kolejne godziny
Trzy siódemki Mareckiego zrobione

Poniżej ślad GPS zapisany przez mojego Samsunga Younga wspieranego dwoma powerbankami.
                                                         
 
Kategoria coś więcej


  • DST 84.19km
  • Czas 03:52
  • VAVG 21.77km/h
  • VMAX 54.90km/h
  • Sprzęt Giant Boulder
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Środowa latareczka z kapuśniaczkiem

Środa, 4 czerwca 2014 · dodano: 05.06.2014 | Komentarze 0

Na dzisiejszą wycieczkę musiałem trochę nakłonić, zważywszy na aurę, Leszka, Krzysia i Sławka. Po jednej "mokrej" rundce chętnie przyjęliśmy zaproszenie Sławka. Oczywiście już "po" postanowiłem jeszcze trochę dokręcić...
Dzięki za wspólnie spędzony czas i kręconko :)


         
Kategoria coś więcej


  • DST 91.43km
  • Czas 03:25
  • VAVG 26.76km/h
  • VMAX 42.20km/h
  • Sprzęt Giant Boulder
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Asfaltowo z Arturem i Wojtkiem

Wtorek, 3 czerwca 2014 · dodano: 03.06.2014 | Komentarze 3

Dzisiejsze zaproszenie, pomiędzy jedną a drugą kroplówką, na mierzejowe rowerowanie podjął Artur. Gdzieś na wysokości Kępek, wracając od Marzęcina, minął  Nas Wojtek, brat Sławka. Chwilę później Wojtek dołączył do Naszej wycieczki i zaczął podkręcać tempo i przy jakiś 42 km/h postanowiliśmy, że próba trzymania jego koła może się zakończyć w najlepszym razie, co najmniej rowerowym zejściem. Co dość zaskakujące dalsza podróż, po zaspokojeniu pragnienia, przebiegała w dość rześkim tempie. Ponieważ Artur na dzisiejszą wycieczkę wybrał rumaka mniej terenowego, to po odwiedzeniu "Siódmego Nieba" i jeszcze kilku innych kulinarnych, kultowych miejscówek, w tym niezmąconego aurą Nogatu, dobiliśmy do brzegu.
Spacerek z Wojtkiem, dość szybko utwierdził mnie w przekonaniu, że "777"-to nie moja liga. Zatem wykorzystując sprzyjające wiatry w ten weekend raczej wybiorę "sweet do it nothing" na Mierzei Wiślanej bądź "go to Hel" niż propozycję Marka. "Moja Gwiazda" to nie jest odpowiedni sprzęt na piątkową "wycieczkę".
Dzięki Artur za Towarzystwo i wspólne kręconko :)
Dzięki Wojtek za przedmarzęcinowe rozprowadzenie :)

Ładowanie baterii w Stegnie
Ładowanie baterii w Stegnie © sierra

Chwila wytchnienia nad Nogatem
Chwila wytchnienia nad Nogatem © sierra

kilka fotek



               
Kategoria coś więcej


  • DST 74.03km
  • Czas 03:36
  • VAVG 20.56km/h
  • VMAX 50.70km/h
  • Sprzęt Giant Boulder
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Znacznie lepszy wybór

Wtorek, 27 maja 2014 · dodano: 27.05.2014 | Komentarze 2

Zamiast tradycyjnego "Nocnego spacerku..." Krzyś i Leszek przekonali mnie do wycieczki leśno-polno-terenowej do Fromborka.
Zresztą istotny wpływ na zmianę kierunku jazdy miała dzisiaj aura, a zwłaszcza "lekki" wmordewind.
Oczywiście już po dotarciu do celu odwiedziliśmy  kulinarną miejscówkę i po doładowaniu baterii, już ze sprzyjającym zefirkiem, w dość żwawym tempie dotarliśmy do bazy.
Dzięki Krzyś i Leszek za Towarzystwo i wspólne kręconko :)

To nie jest marchewkowe pole
To nie jest marchewkowe pole © sierra
Chwila odpoczynku
Chwila odpoczynku © sierra
Za chwilę będziemy się wspinać od Suchacza
Za chwilę będziemy się wspinać © sierra

kilka dodatkowych fotek


     
Kategoria coś więcej


  • DST 107.68km
  • Czas 05:02
  • VAVG 21.39km/h
  • VMAX 44.10km/h
  • Sprzęt Giant Boulder
  • Aktywność Jazda na rowerze

Codzienność z miłym bonusem

Poniedziałek, 26 maja 2014 · dodano: 27.05.2014 | Komentarze 1

Po zrobieniu programu obowiązkowego, już u bram miasta spotkałem Pawła i jego "ładniejszą połowę" i postanowiłem jeszcze trochę, tym razem już wspólnie, nie tylko porowerować.
Dzięki za mile spędzony czas :)

Trochę brudna, ale wystarczająco ciepła
Trochę brudna, ale wystarczająco ciepła © sierra
Teraz na ulubiony singielek
Teraz na ulubiony singielek © sierra
Zamiast obiadu
Zamiast obiadu © sierra
Prawie w domu
Prawie w domu © sierra
Miłe wydłużenie wycieczki
Miłe wydłużenie wycieczki © sierra 
i jeszcze kilka fotek


Kategoria coś więcej


  • DST 103.44km
  • Czas 04:17
  • VAVG 24.15km/h
  • VMAX 41.60km/h
  • Sprzęt Giant Boulder
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

By nie utracić zaufania

Czwartek, 22 maja 2014 · dodano: 23.05.2014 | Komentarze 2

Wczorajsze zobowiązanie było pretekstem by ponownie zawitać do jednej z ulubionych "mierzejowych" miejscówek kulinarnych. Do wycieczki oprócz Artura, udało się nakłonić również Sławka. Po dotarciu do celu (z małym międzylądowaniem w Marzęcinie) okazało się, że jeszcze Władek i Leszek są "w drodze". Podładowanie baterii w kulinarnym "Siódmym Niebie" skłoniło wyżej wymienionych do zażycia "kąpieli" i to nie tylko słonecznej. Następnie ulubionym singielkiem, z dwiema małymi przerwami na małe "co nie co", dotarliśmy do Ebowa, gdzie dokonaliśmy "podsumowania" (szkoda, że bez Władka i Leszka) dzisiejszej wycieczki.
Dzięki Ekipie za Towarzystwo i wspólne kręconko :)

Pierwszy punkt programu
Pierwszy punkt programu © sierra
Rumaki zażywają słonecznej kąpieli
Rumaki zażywają słonecznej kąpieli © sierra
A niektórzy - wodnej
A niektórzy - wodnej © sierra
Tym razem po drugiej stronie
Tym razem po drugiej stronie © sierra
Kilka fotek

Kategoria coś więcej


  • DST 82.33km
  • Czas 03:20
  • VAVG 24.70km/h
  • VMAX 42.20km/h
  • Sprzęt Giant Boulder
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Lodowo, a nie zimowo

Środa, 21 maja 2014 · dodano: 21.05.2014 | Komentarze 2

Wyrównując rekord w Sztutowskim "Ptysiu" okazało się, że Ekipa "Środowej latareczki" za niedługo do mnie dołączy. Długo się nie zastanawiając zabezpieczyłem "catering"  i mocząc "zwłoki" oraz zażywając "słonecznej kąpieli" na sztutowskiej plaży oczekiwałem na ich przybycie. Następnie, już wspólnie, ulubionym  singielkiem dotarliśmy do Punktu Numer Dwa dzisiejszej wycieczki, a następnie lekkim truchtem, z międzylądowaniem w Tujsku, dotarliśmy do "portu" 
Dzięki Ekipie za Towarzystwo i Wspólne kręconko :)
P.S.
Jutro, a w zasadzie już dziś wycieczkę na mierzeję winienem powtórzyć, by nie utracić zaufania w "Siódmym Niebie" i mam już jednego Chętnego :)   
Rekord w
Rekord w "Ptysiu" wyrównany © sierra
Czekam z cateringiem na Ekipę
Czekam z cateringiem na Ekipę © sierra
Mile zaskoczony w
Mile zaskoczony w "Siódmym Niebie" © sierra

Kilka fotek




Kategoria coś więcej


  • DST 106.60km
  • Czas 05:12
  • VAVG 20.50km/h
  • VMAX 43.90km/h
  • Sprzęt Giant Boulder
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Terrrrrrrrrrrrrenowo do Sztutowa

Wtorek, 20 maja 2014 · dodano: 20.05.2014 | Komentarze 2

Dzisiejszy "Nocny spacerek..." z wyraźnym entuzjazmem Jego Uczestników "zrobiliśmy" dość nietypowo. Proponując skręt w prawo za mostem na Nogacie w Kępkach (tak żeby nie było za dużo asfaltu) nawet nie przypuszczałem, że dalej będzie rowerrrrrowo :)
Dzięki Krzyś, Leszek za Towarzystwo i  wspólne kręconko :)

Dzisiaj dominujące ddr-ki
Dzisiaj dominujące ddr-ki © sierra
Wałami też da się podróżować
Wałami też da się podróżować © sierra
Sztutowo jest po drugiej stronie rzeki
Sztutowo jest po drugiej stronie rzeki © sierra
Jeszcze kilka pokrzyw, ostów i wysokiej trawy
Jeszcze kilka pokrzyw, ostów i wysokiej trawy © sierra
Po kąpieli ulubionym singielkiem
Po kąpieli ulubionym singielkiem © sierra
Kilka fotek

Kategoria coś więcej